
Fot: Danuta Kamińska
Chciałbym, żeby śwince wyrosły rogi – wyszeptał z przejęciem A., gdy karmiliśmy zwierzęta w zagrodzie przy stadninie koni. Wietnamska świnka wyraźnie przegrywała z wyposażonymi w rogi kozą i baranem. Niepokoiło to mocno A. i E., którzy pożegnawszy się z kucykiem Lulu, obserwowali jak trójka zwierzaków w błyskawicznym tempie pochłania skórki od owoców i chleba. „Nie tylko śwince przydałyby się rogi”, pomyślałam poprawiając czapkę A., który ze skupieniem przyglądał się czworonogom.
To jedno zdanie mojego synka wywołało lawinę skojarzeń i wciąż żywych wspomnień.
Obrazy przemykały przed moimi oczami z prędkością światła: nierówne szanse, niesprawiedliwość, cierpienie, okrucieństwo, niezrozumienie, milczenie, krzyk, pustka, niemożność zapobieżenia katastrofie, opuszczenie, odrzucenie, bezsilność…
I wtedy mój wzrok padł na wieniec świąteczny, zawieszony na bramie. Pomyślałam, że Bóg nie rozwiązał tych wszystkich palących problemów jednym „ciachnięciem”, jakby to powiedział A.
Zrobił coś innego.
Pojawił się tu.
Bez rogów.
Bez broni.
Bezbronny.
Zupełnie.
Nieprzygotowany na zderzenie z całą złością świata, z zimnem, głodem i niesprawiedliwością.
ZUPEŁNIE.
Na wieńcu czerwieniła się gwiazda.
Taka sama, tyle że nie sztuczna, a żywa, czerwieni się w naszym domu.
Dzieci pytają, dlaczego nazywamy ją gwiazdą, skoro ma inną, botaniczną nazwę. Same sobie po chwili odpowiadają – może pamiętają nasze wyjaśnienia z zeszłego roku, a może same do tego doszły?
Już niedługo święta.
Czy znajdę w sobie tyle miejsca, by przyjąć pokornego Boga? Czy nie będę chciała, by wyposażał wszystkich w rogi, by wyrównywał natychmiast rachunek krzywd, by odpowiadał błyskawicznie na wszystkie pytania?
„Zróbcie Mu miejsce, bo nadchodzi Król”, śpiewamy przy innej okazji, ale ja dziś powtarzam te słowa, modląc się, by to miejsce znalazło się w moim sercu. Dla Boga, który jest tak inny, niż czasami bym chciała. Dla Boga, którego tak bardzo kocham.
Niech w te święta rozbłyśnie jaśniej Gwiazda, za którą idę…
„Widzę go, lecz jeszcze nie teraz,
dostrzegam go, ale nie z bliska:
wschodzi Gwiazda z Jakuba,
a z Izraela podnosi się berło.” (Lb 24, 17 a)
