Płomień

Tagi

, , , , , , , , , , , , ,

Fot. Danuta Kamińska

Siedzę przy kominku i rozgrzewam się po całym dniu, w którym doskwierał mi chłód. Przyjemne ciepło dociera do stóp i dłoni, które najmocniej były zziębnięte.

Przenoszę wzrok na „kapliczkę”, którą przyniosłam dziś z pracy. Obok niej stoi zapalona świeca i bukiet świeżych kwiatów. Słowa modlitwy powracają do mnie. Na dłuższą chwilę zatrzymuję się przy nich: czasem oczywiste rzeczy trzeba sobie przypominać, bo przestają  być takie oczywiste.

Niby wiem, że nie jestem robotem do wykonywana codziennych zadań, ale potrzebuję  to sobie uświadomić po raz kolejny. Ucieszyć się, że jest Ktoś, komu na mnie zależy, Kto interesuje się moim życiem – ta pewność dodaje mi skrzydeł. Rozgrzewam się w cieple tej miłości.  Przemarznięcie z powodu czyjejś obojętności czy nieżyczliwości nie ma ostatniego słowa – nie zamarzam jak baśniowa dziewczynka z zapałkami, bo jest ogień, który tli się we mnie w środku.  Nawet jeśli wydaje się, że został tylko popiół, wystarczy jeden silniejszy podmuch Ducha i znów żar zamienia się w płomień.

Uśmiecham się, słuchając utworu z czasów mojej nastoletniości. Trafiłam na niego zupełnie przypadkowo. Odżyły wspomnienia i znaczenie słów refrenu (tłumaczenie własne): „Chodź ze mną, pobiegnijmy do domu mojego Ojca!”

Zapach pieczonego chleba rozchodzi się po całym domu. Tak, to też przypomina mi o tym, że nie jestem sama.

***

Co widzę

Tagi

, , , , , , , , , , ,

Fot. Danuta Kamińska

Patrzę przez okno w pracy na wciąż jeszcze zielone korony drzew i uśmiecham się. Robię sobie małą przerwę dla oczu – zdarza mi się o niej często zapominać, a przecież „literki nie uciekną”, jak niedawno zażartowała jedna z osób w rozmowie ze mną. Poranne słońce napełnia pokój ciepłą poświatą.

Kilka godzin później patrzę przez okno pociągu i podziwiam zachód słońca. Obok mnie siedzą dzieci (najmłodszy syn oraz córeczka) i bawią się rozkładanymi siedzeniami. Chwilę potem jakiś mężczyzna pomaga mi w kłopotliwej sytuacji z konduktorem, który twierdzi, że mam zły bilet. Podróżny jednak spokojnie tłumaczy, że jest wszystko w porządku oraz skąd mogło się wziąć nieporozumienie. Jestem mu bardzo wdzięczna. Podobnie jak innemu mężczyźnie, który ustąpił nam miejsca. Obaj dostrzegli, że potrzebne jest ich zaangażowanie – nie odwrócili wzroku, nie udali, że nie widzą.
Oddycham z ulgą i wracam do moich rozmyślań, obserwując drzewa niespiesznie przesuwające się za oknem przedziału.

Przed snem córeczka pyta, co robiłam w dzieciństwie jesienią. Opowiadam jej o złotych liściach, których szelest pod stopami tak bardzo lubię. Już nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła razem z nią „poszeleścić” jesiennie.

Otwieram naszą małą spiżarnię i przyglądam się słoikom pełnym słodkich i słonych pyszności. Jesień jest kolorowa, choć zimno powoli już nam doskwiera.
Przed nami kolejne spotkania z rodziną, przyjaciółmi, znajomymi – są osłodą uciążliwości dnia powszedniego.

W każdej kałuży odbija się niebo, jak słusznie ktoś kiedyś zauważył, i to od nas zależy, co w niej zobaczymy: brudną wodę i błoto czy kawałek nieba.

 

Jak dobrze

Tagi

, , , , , , , , , , , ,

Fot. Nikodem Kamiński

Jak dobrze przejść się kawałek, porozmawiać, potrzymać się za ręce.

Tego nie zabierze nam recesja, na to nie ma wpływu inflacja ani światowy kryzys.

Jak dobrze uśmiechnąć się do kochanej osoby, spojrzeć w oczy dziecka, usłyszeć odgłosy zabawy maluchów.

Tego nie przytłumią smutki ani codzienne troski. Ulatuje zły nastrój, rozwiewa się jak poranna mgła.

Dobrze, że jesteśmy razem. Nieidealni, problematyczni momentami, ale kochający się.

Jak dobrze.

***
„Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się! Niech będzie znana wszystkim ludziom wasza wyrozumiała łagodność: Pan jest blisko!
O nic się zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem! A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie.” (Flp 4, 4-7)

 

 

Wewnątrz

Tagi

, , , , , , , , , ,

Fot. Danuta Kamińska

„Pokój jak rzeka, miłość jak górski wiatr” – przypomniałam sobie słowa pieśni, którą śpiewałam, będąc jeszcze nastolatką. Tak, Bóg jest WEWNĄTRZ życia, a nie gdzieś z boku. Nie przygląda mu się  z dystansu: jest w centrum, BLISKI.

Ciepła, jak na wrześniowe dni, pogoda nastraja mnie do dłuższych spacerów przed pracą i nieco krótszych po pracy. Cieszę się, że jest ciepło, że kwitną wrzosy, że zieleń jest jeszcze w wielu miejscach soczysta, a liście mocno trzymają się na gałęziach.
Czekam aż początek roku szkolnego (i wszystko co się z im wiąże) zamieni się w szkolną rutynę i dziękuję Bogu, że udaje nam się w tym czasie spotykać z bliskimi nam ludźmi, cieszyć się normalnością, odpoczywać na łonie przyrody.

Być obecnym. Mieć kontakt z innymi i z samym sobą. Nie odklejać się od rzeczywistości. Widzieć, słyszeć, czuć. Żyć. Smakować codzienność.
***
„Zrzuć swą troskę na Pana,
a On cię podtrzyma.” (Ps 55, 23)

Aby nie zginął, ale miał życie…

Tagi

, , , , , , , , , , ,

Fot. Danuta Kamińska

Wczoraj miałam zaskakującą rozmowę z młodą kobietą, dziewczyną właściwie. Zmyliła mnie jej kwiecista sukienka i łagodny głos, który jednak nabrał ostrzejszych tonów, gdy stanowczo stwierdziła, że biegu wydarzeń nie można odwrócić i większość ludzi musi odpaść z Kościoła oraz że to bardzo dobrze, bo przecież Pan Jezus to zapowiedział(?!).
Zamrugałam oczami. Tak bardzo nie pasowało mi to, co usłyszałam z tym, co przed sobą widziałam: mówiła to z uśmiechem, wzruszając lekko ramionami.
Zapytałam, czy jest jej to obojętne, że tylu ludzi według niej zginie. Otrzymałam dość enigmatyczną odpowiedź – o czasach ostatecznych – ale za to ani cienia współczucia czy choćby pół słowa deklaracji zaangażowania na rzecz osób, które są „na obrzeżach”.
Miałam wrażenie, że jesteśmy z dwóch różnych światów. W moim głośno rozbrzmiewa zdanie św. Pawła o tym, że Bóg pragnie zbawienia KAŻDEGO człowieka (por. 1Tm2,4), w jej – głośno rozbrzmiewają słowa internetowych kaznodziejów o tym, że niebo jest prawie puste, bo tylko nieliczni będą zbawieni. W moim adekwatną reakcją na sytuację w Kościele i świecie jest zaangażowanie, empatia i zawierzenie Bogu, w jej – wzruszenie ramionami.
Długo po urwanej w pół zdania konwersacji nie dawały mi spokoju jej słowa. Nie dlatego, że podzielam jej punkt widzenia, ale dlatego, że młodość (młodzieńczy wiek) to zazwyczaj (jak mi się do tej pory wydawało) optymizm, zapał, czasem też idealistyczne wizje, a tu zderzyłam się z obojętnością i nieprzejednanym zgorzknieniem, z wierzchu polukrowanym uśmiechem. Słyszałam o tym, że wśród młodych ludzi istnieje takie zjawisko, ale pierwszy raz miałam okazję spotkać kogoś takiego osobiście.
Oczywiście to niczego nie zmienia w moim podejściu: znam wielu cudownych młodych ludzi, którym nie jest obojętny los innych. To nie jest kwestia wieku. To jest kwestia duszy. Można mieć doktorat z teologii i nie znać Boga (przepraszam wszystkich absolwentów teologii – nie bierzcie tego osobiście, proszę), a można nie znać teologicznej terminologii i przyprowadzać kolejne osoby do Boga, wprowadzając je w więź z Nim.
Wiedza jest bardzo ważna – pod warunkiem, że czemuś (dobremu) służy – ale sama wiedza nie wystarczy.
Najważniejsza jest RELACJA, o nią przecież w tym wszystkim chodzi.

Na początku tego nowego roku szkolnego życzę sobie i nam wszystkim tego, co najważniejsze: by zdobywając wiedzę lub pomagając innym ją zdobywać, nie stracić z oczu relacji, więzi, nie przestać widzieć człowieka. By zobaczyć w nim twarz Boga.

***
„Bóg pragnie, aby wszyscy ludzie zostali zbawienia i doszli do poznania Prawdy” (1Tm2, 4)

Nowe

Tagi

, , , , , , , , , , , ,

Fot. Danuta Kamińska

Delektuję się końcówką wakacji, niespiesznymi popołudniami bez odrabiania lekcji, pakowania się na jutro, bez zadań domowych, które się nagle przypominają, akurat wtedy, gdy trzeba iść już spać, bez gubiących się bidonów i śniadaniówek, bez jeżących włos na głowie opowieści ze szkolnymi przygodami w roli głównej.

Oddycham głęboko.

Co prawda nasz najstarszy syn żartuje sobie, że jeśli czeka nas zdalne, to on zaklepuje śpiwór i kubek z gorącą herbatą, a moja dobra znajoma pisze mi właśnie, że szuka czegoś ziołowego na uspokojenie, bo już zaczyna się stresować szkołą, ale mimo to mocno wierzę, że można cieszyć się tymi ostatnimi dniami, nie mącąc tej radości obawami i lękami.
Liczę, że z Bożą pomocą się to uda.

Obserwuję donicę stojącą na tarasie. Na początku wakacji zasialiśmy w niej ziarenka – teraz zieleń się z niej wylewa. Nie mam pojęcia, co z niej wyrośnie – córeczka dostała nasionka w przedszkolu, z zapewnieniem, że to kwiaty. To dla nas coś nowego: zazwyczaj sadząc czy siejąc, wiemy dokładnie, co ma wyrosnąć. Tym razem będzie to całkowicie niespodzianka.

To trochę jak z tym nowym rokiem, który przed nami. Oczywiście, są powody do obaw, ale na razie wyrasta zieleń – mówiąc w przenośni. Na razie jest świeżość, zapał, radość, nowe zeszyty, przybory szkolne. Ufam, że zobaczymy też kwiaty, choć nie wiemy dokładnie, co wyrośnie i jakie jeszcze przyjdzie nam przechodzić burze i zawieruchy.

Ufam.

Wzrusza mnie to, jak gorliwie nasze dzieci modlą się o mieszkanie dla dziadków, jak angażują się w poszukiwania; jak wspominają, że chcą zaprosić na urodziny kolegów z Ukrainy, którzy chodzą z nimi do szkoły.

Nigdy nie wiemy, prowadząc pociechy pierwszego września na rozpoczęcie, jak się zakończy dana klasa. Nie tak dawno całkiem normalnie zaczynający się kolejny rok szkolny okazał się najdziwniejszym w historii edukacji, bo dzieci usiadły w domach przed ekranami… Miniony także wydawało się, że już niczym nas nie zaskoczy, a w jego trakcie wybuchła wojna. Ten też może być dla nas niespodzianką – na plus lub na minus.

Ale najważniejsze, by nie karmić dzieci lękiem, nie wprowadzać nerwowej atmosfery w domu. Moi rodzice z pespektywy lat żałują, że nasze wczesne dzieciństwo przypadło na etap politycznej zawieruchy i najzwyklejszej w świecie – biedy. Ale ja nie wspominam w ten sposób tych lat. Byłam zafascynowana nowymi ołówkami, a jeszcze bardziej – nowymi koleżankami i kolegami. Cieszyłam się z drobiazgów, mimo że nie mieliśmy wiele. Dla mnie to były prawdziwe skarby. To wielka zasługa moich rodziców, którzy wyczarowywali przed naszymi oczami cudny świat z kamyka, sznurka i kolorowego szkiełka. Nie czuję się pokrzywdzona – jestem szczęśliwa.

Nasze dzieci też być może nie będą wspominały z bólem tych szkolnych lat, które przypadły w tracie pandemii i wojny (i nie wiadomo czego jeszcze). Dużo zależy od nas, dorosłych, jaki świat im pokażemy. Nie chodzi o to, by tuszować prawdę lub ją przemilczać, ale by pokazać również to, że świat jest nadal piękny, że ludzie nadal potrafią kochać i wspierać się nawzajem. Że warto żyć. I że w tym, czasem tak pełnym bólu, świecie jest Bóg.

***
„Powstań, przyjaciółko ma,
piękna ma, i pójdź!
Bo oto minęła już zima,
deszcz ustał i przeszedł.
Na ziemi widać już kwiaty,
nadszedł czas przycinania winnic,
i głos synogarlicy już słychać w naszej krainie.
Drzewo figowe wydało zawiązki owoców
i winne krzewy kwitnące już pachną.
Powstań, przyjaciółko ma,
piękna ma, i pójdź!” (Ps 2, 10b-13)

 

Z nieba

Tagi

, , , , , , , ,

Fot. Danuta Kamińska

Budzą mnie ptaki i radość z nieba. Dlaczego z nieba? Bo wiem, że jest prezentem dla mnie. Poprzedniego dnia zmagałam się z przeświadczeniem, że nie udźwignę tego, co przede mną, a obudziłam się z pewnością, że to nie ja mam prężyć muskuły – moim zadaniem jest pozwolić Bogu działać.
Idź z tą siłą, jaką posiadasz – usłyszałam, podobnie jak Gedeon przede mną i jak wielu, wielu po nim, którzy także zaufali Bogu, że jest Panem rzeczy niemożliwych, a nie tylko tych, w których sami dalibyśmy sobie radę.
Jak dobrze być przez Niego kochaną, jak dobrze wiedzieć, że jest się w Jego rękach. Jak dobrze się nie bać i nie przygnębiać, ale cieszyć się – radością z nieba!

***

„Idź z tą siłą, jaką posiadasz.” (Sdz 6, 14)

Lecimy!

Tagi

, , , , , , , , , , ,

Fot. Michał Kamiński

Trzymaj się mocno, lecimy do gwiazd! – mówię do córeczki, chwytając ją za rękę. Na ścianie delikatnie odznaczają się fosforyzujące gwiazdki. W pokoju nie jest jeszcze zupełnie ciemno, bo latem o tej porze zmrok jeszcze nie zapada.
– Mamusiu, lubię jak sobie razem wyobrażamy!- w odpowiedzi szepcze podekscytowana E.

Przez moment wracam myślami do mojego dzieciństwa i do zabaw z wyobraźnią, jakich nauczyli mnie moi rodzice.
W ich opowieściach kwiaty, jak u Andersena, umiały mówić, a zwierzęta przychodziły ludziom z pomocą. Małe ptaki siadające na parapecie okien ciekawie nam się przyglądały, by po chwili przekazać jakąś ważną wiadomość.

Brat, gdy był mały, tak bardzo przyswoił sobie ten sposób postrzegania świata, że pewnego dnia opowiedział rodzicom przy kolacji o tym, jak mrówka uśmiechnęła się do niego „małą buźką”, jak to określił.

Zabawy w wyobraźnię są moim cennym wspomnieniem, ale też pokazują mi dobitnie, jak naturalne jest dla dziecka przyjęcie tego, co niepojęte, co jest nie do wyobrażenia.

Jako dorośli zazwyczaj patrzymy na świat odzierając go z niesamowitości. Życzę więc sobie i nam wszystkim chwil zachwytu nad pięknem stworzenia – a przez to: zachwytu nad Stwórcą tego pięknego świata!

***

” Bo z wielkości i piękna stworzeń poznajemy przez podobieństwo ich Stwórcę.” (Mdr 13,5)

Poranek

Tagi

, , , , , , , ,

Fot. Michał Kamiński

Lubię tę ciszę na początku dnia. A właściwie, wyłaniające się z niej powoli odgłosy budzącego się dopiero dnia. Gdzieś daleko poszczekuje pies, zaraz przy moim oknie grucha gołąb. Coraz odważniej szczebiocą ptaki, ukryte w gałęziach drzew i krzewów naszego ogrodu. Dociera do mnie też szum samochodów z położonej nieco dalej obwodnicy.

To nowy początek. Jeszcze niczym niezmącony spokój i dobre myśli o poranku. Każdy dzień to nowy rozdział.

Pięknie o tym śpiewał kiedyś Stanisław Sojka: „Budzi się z nocy nowy dzień./ Nieskalanie czyste niebo./ Co było wczoraj, odeszło w cień.”

Zamykanie za sobą kolejnych etapów życia to ważna umiejętność. Uczę się jej już od dłuższego czasu. Między innymi od mojego taty, który w pogodny i pełen wdzięczności sposób podsumowuje swoje długie i ciekawe życie.

Nie ma w nim rozgoryczenia i żalu-opowiada mi o tym, z czego się cieszy i jak widzi z perspektywy czasu działanie Bożej Opatrzności w tym, co się wydarzyło i w tym, co przeżył.

Mógłby mieć sto i więcej powodów do narzekania i pretensji do losu. Ale on jest pogodny i pełen wdzięczności względem Boga.

Każdy jego dzień jest nam darowany – nie wiadomo, jak długo jeszcze pożyje.

Ale czy i nasze dni – ludzi od niego młodszych i zdrowszych – nie są darowane?

***
„Naucz nas liczyć dni nasze, byśmy zdobyli mądrość serca.” (Ps 90, 12)

Jestem wdzięczna

Tagi

, , , , , , , , , , , ,

Fot. Jonasz Kamiński

Wróciłam z synami z krótkiego wypadu do miasta.
Mąż mówi, że musi mrużyć oczy, taki blask od nas bije. Wiem, że żartuje, ale z drugiej strony, w duchowym sensie, ma wiele racji: wracamy właśnie ze spowiedzi.

Bardzo lubię te wyprawy z moimi dziećmi. Są inne od tych nad jezioro czy do lasu, które też bardzo lubię, ale te różnią się od nich jedną zasadniczą rzeczą: twarze dzieci, gdy wracamy od spowiedzi, są jakby rozjaśnione. Często chłopcy mówią mi, że czują ulgę, że jest im lżej na sercu.

Wiem, że oprócz rozgrzeszenia, które jest oczywiście zasadniczą kwestią, otrzymują tam także zawsze dobre słowo i życzliwość, uwagę, uśmiech.
A w drodze powrotnej zawsze im coś „wskakuje”- to taki rodzinny zwyczaj. Może nie jest to od razu biblijna uczta dla młodszego syna (zwanego marnotrawnym), ale jakaś jej symboliczna część.
I jeszcze jeden zwyczaj mamy: palenie, zaraz po powrocie, karteczek z grzechami w naszymi domowym kominku. Też symbol, ale bardzo wymowny.

Dzieci przypominają mi, że Bóg wybacza NAPRAWDĘ, a nie na niby, NA ZAWSZE, a nie do pierwszej okazji, w której mógłby mi wypomnieć wcześniejszy błąd czy upadek.

I że wszystko można zacząć od początku, bo jest Ktoś, kto kocha.

***

„A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się.” (Łk 15,32)

Przejdź do paska narzędzi