Przystań

Tagi

, , , , , , , ,

Fot. Danuta Kamińska

Już za kilka dni wyjeżdżamy w góry. Jeszcze to do mnie nie dociera, muszę sobie raz po raz przypominać, że to już.

Po intensywnym czasie (spędzonym na biblijnym kursie Mojżesz) z utęsknieniem wyczekuję urlopu. Cieszę się z mojego po tym rekolekcyjnym wyjeździe powrotu do pracy: z serdecznych rozmów, z codziennych zadań, z tego, co tworzy mój zwyczajny dzień.

To właśnie w tym, co zwykłe, małe i ciche,  odkrywam największe wewnętrzne bogactwo.

Dziękuję Bogu, że mam bezpieczną przystań, w której przebywam każdego dnia przed rozpoczęciem pracy. Dzięki temu mogę wychodzić naprzeciw kolejnym wyzwaniom z pokojem w sercu.

Droga

Tagi

, , , , , , , , , , , ,

Fot. Danuta Kamińska

Dzieci już zdrowieją, dzięki Bogu. Jakimś wyjątkowo zjadliwym wirusem zaczęły wakacje. Przede mną jeszcze rodzinny wyjazd w góry, a za dwa dni już ruszamy na rekolekcje (kurs Mojżesz).

Im bardziej zagłębiam się w historię pasterza z Madian, tym więcej dostrzegam podobieństwa między jego życiem a moim. Nasze drogi są różne, ale ich etapy – bardzo podobne.

Fascynował mnie już od nastoletniości. Kiedyś na młodzieżowym wyjeździe dostałam książkę z dedykacją, bym naśladowała go, z wyjątkiem epizodu dotyczącego zabójstwa Egipcjanina. Wzięłam sobie do serca tę radę i krok po kroku szłam drogą ku Bożym obietnicom.

Były chwile, w których miałam ochotę upaść na ziemię jak on, gdy byłam zniechęcona lub wyczerpana.

Ale były też chwile, w których doświadczałam wyjścia z różnego rodzaju niewoli w moim życiu lub widziałam uwolnienie w życiu osób, którym towarzyszyłam albo nadal towarzyszę.
Nie da się tego z niczym porównać.

Ta droga jest pełna błogosławieństwa, choć czasem przeszkody, ciernie i przykre sytuacje próbują ją zaciemnić. Ale nawet w tych ciemnościach świeci światło Nowego Jeruzalem. Obietnica nie gaśnie.

Niezależnie od tego, z jakimi wyzwaniami przychodzi mi się mierzyć, zwłaszcza w ostatnim czasie, jest ze mną Ktoś mocniejszy, kto czuwa nade mną i nad tymi, których kocham. Cokolwiek by się działo – nie zostawi nas. Należymy do Niego.

Z nadzieją

Tagi

, , , , , , , ,

Fot. Danuta Kamińska

Podczas świętowania trzydziestolecia naszej wspólnoty, słyszeliśmy raz po raz  słowa o nadziei. Przede wszystkim w trakcie kazania, ale i też podczas modlitwy uwielbienia.

Nadzieja w Bogu jako cenny skarb. I jako coś, czego często najbardziej brakuje współczesnemu człowiekowi. Nieść innym nadzieję, żyć nadzieją, składać całą swoją nadzieję w Bogu.

Te rozważania towarzyszą mi od rana. Z wdzięcznością wspominam niedawną spowiedź. Uświadamiam sobie właśnie, że za każdym razem, gdy wstaję od kratek konfesjonału, nadzieja odradza się we mnie, ożywia i umacnia.

Nie jest to zależne od mojego samopoczucia czy chwilowego nastroju. Nie do końca ma to też związek z sytuacją życiową, moim położeniem. To raczej łaska, niezasłużona, cudowna łaska.

Bogu dzięki.

Niespodzianka

Tagi

, , , , , , , , , , ,

Fot. Danuta Kamińska

Wróciłam do domu z mężem ze spaceru, a tam zastałam miłą niespodziankę: córeczka przygotowała nam deser – owocowy uśmiech.

Tych miłych niespodzianek w ostatnim czasie jest więcej. Nasz najstarszy syn, już pełnoletni, miło zaskakuje nas swoją samodzielnością i odpowiedzialnością. To dla nas wielka radość widzieć, jak podejmuje dobre decyzje, jak rozsądnie postępuje jako dorosły już człowiek.

A w miniony weekend mieliśmy innego rodzaju niespodziankę. W pewnym sensie była to „spodziewajka”, bo o świętowaniu trzydziestolecia mowa była od dawna w naszej wspólnocie, a przygotowania szły pełną parą. Jednak tym razem mam na myśli coś innego niż tylko ludzkie wysyłki. Niespodzianką było dla mnie to, jak dobrze przebiegła ta impreza plenerowa i jak dobrze czułam się w tej około dwustuosobowej grupie. Zazwyczaj źle znoszę przebywanie w tłumie, unikam tego. Ale tym razem nie czułam się przytłoczona – otaczały mnie znajome twarze, cudownie rozmawiało mi się z ludźmi, z którymi tak wiele mnie łączy.

I kolejna niespodzianka, także podczas tego sobotniego świętowania, to Boże uzdrowienie, które dotknęło tak wielu z nas podczas prowadzonej na koniec modlitwy. Niektóre świadectwa usłyszałam od razu, na miejscu, inne składane były nieco później.

Bóg jest dobry i nie przestaje działać. Jemu chwała.

 

Boże Ciało

Tagi

, , , , , , , , , , , , ,

Fot. Danuta Kamińska

Jak dobrze, że mogłam te kilka dni spędzić w domu, z moimi bliskimi. Młodsze dzieci pluskały się w jeziorze, starsze były na czuwaniu na Lednicy i na wycieczce rowerowej.
Miałam chwilę oddechu. Czytałam, gotowałam, sprzątałam, rozmawiałam i spacerowałam z mężem. Uczyłam się hiszpańskiego, ustalałam szczegóły formacji z naszym liderem, dzwoniłam do moich rodziców, komunikowałam się z moim bratem w Nowej Zelandii. Cieszyłam się tym wolnym czasem, choć gdzieś z tyłu głowy kołatała mi się myśl o zmianach: o niektórych dowiedziałam się na krótko przed długim weekendem, o innych w jego trakcie.

Najpewniejszą stałą w życiu jest zmiana – lubi żartować mój kolega z pracy. Nadal nie wiemy, co dla nas oznaczają przetasowania na redakcyjnym korytarzu, ale zajmujemy się swoimi zadaniami, a nie snuciem baśniowych scenariuszy. W końcu się to przecież wszystko wyjaśni.

Tych zmian (niedokończonych, zapowiedzianych, nieprzeprowadzonych lub wręcz przeciwnie – nagłych i już dziejących się) jest ostatnio sporo wokół mnie.

Jest jednak coś, co się nie zmienia i jest najpewniejszą stałą w moim życiu: Boże Ciało. I tego się trzymam. Jestem szczęśliwa, że mogę je codziennie przyjmować. Moje życie się zmienia, warunki, sytuacje, ludzie i okoliczności, ale nie zmienia się to, co najważniejsze i stałe: Niezmienny.

Nowe życie jest cudem

Tagi

, , , ,

Fot. Danuta Kamińska

Wcześnie rano, rozkładając na podkładkach w kuchni drobne niespodzianki dla naszej piątki pociech, śpiących jeszcze o tej porze, pomyślałam o tym, jaki wielkim cudem jest każde z nich, dzieci.

Pamiętam, że kiedy były zupełnie małe, przypadkowo natrafiłam na tekst mówiący o tym, że Bóg powierza rodzicom swój cenny skarb, prosząc, by się nim przez  jakiś czas zaopiekowali. Tym skarbem Boga jest dziecko.

To prawda – dzieci nie są naszą własnością, tylko przez pewien czas są z nami. Potem, choć nie mieszkają już z nami, nosimy je nadal. Już nie na rękach, ale wciąż w naszych sercach.

Każde z nich jest inne, każde drogocenne.

Należą do Boga. Są w Jego dłoniach. I już na zawsze – w naszych myślach, słowach, w naszych modlitwach.

Dzień Mamy

Tagi

, , , , , , , , , , ,

Fot. Danuta Kamińska

Kolejny raz moje pociechy sprawiły, że łzy wzruszenia zamigotały w kącikach moich oczu. Tak bardzo kocham tę piątkę:)

I tak bardzo cieszę się z ich miłości do mnie.

W tym roku wyjątkowo świętowałam z dorosłym już dzieckiem – nasz najstarszy jest już pełnoletni, urodził się osiemnaście lat temu, właśnie w Dzień Matki.

Pamiętam dokładnie ten moment i to, jak mi wtedy mówiono, że syn zrobił mi najpiękniejszy prezent, rodząc się akurat tego dnia jako mój pierworodny.

Teraz, patrząc z perspektywy lat,  myślę że właśnie tego dnia zaczął się długi proces towarzyszenia mu, a potem kolejnym dzieciom, w drodze do samodzielności. Nie tylko zresztą do samodzielności, również w drodze wiary, bo krótko po narodzinach, każde z nich zostało ochrzczone, a jako maleńkie wdrożone do rodzinnego zwyczaju wspólnej rodzinnej modlitwy i czytania Słowa Bożego, do życia w atmosferze przepojonej wiarą i swobodnych rozmów o niej.

Jesteśmy w procesie, z Bożą pomocą stawiamy kolejne kroki na tej drodze. Raz jest cudownie, raz trochę mniej, ale najważniejsze, że jest między nami silna więź. Trudno wyrazić ją słowami. Kochać i być kochanym – to jest coś pięknego. Jestem szczęśliwa, że jestem mamą. :)

Idźcie

Tagi

, , , , , , , , , ,

Fot. Danuta Kamińska

Dzisiaj znowu wyjdziemy na ewangelizację od drzwi do drzwi. Włączamy się jak co roku w Misję Talitha kum jako wspólnota.

To jest za każdym razem inne doświadczenie, bo za każdym razem spotykamy innych ludzi.

Towarzyszą mi dziś słowa z Księgi Jeremiasza: „Nie lękaj się ich, bo jestem z Tobą, by cię chronić – wyrocznia Pana” (Jr 1, 8). Piękna i umacniająca na duchu obietnica.

 

Pielgrzymka

Tagi

, , , , , , , ,

Fot. Danuta Kamińska

Byłam wczoraj z naszą córeczką w Narodowym Sanktuarium św. Józefa na pielgrzymce dzieci pierwszokomunijnych i ich rodziców.

Usłyszałam tam ważne słowa, zaraz po wejściu do kaplicy bocznej, w której znajduje się obraz Świętej Rodziny.

Ksiądz kustosz, opowiadając historię tego miejsca, wspominał, że kiedyś proszono przed tym obrazem o uzdrowienie fizyczne (na przykład z paraliżu – tak został uzdrowiony  główny bohater jego opowieści z zamierzchłych czasów). Przede wszystkim modlono się właśnie o uzdrowienie z nieuleczalnych w tamtych czasach chorób i niedomagań.

Dzisiaj natomiast, kontynuował swoją opowieść kustosz, ludzie przyjeżdżają do tego miejsca, by prosić o rozwiązanie trudnych spraw: o uratowanie małżeństwa, o naprawienie relacji w rodzinie, wychowanie dzieci w wierze. I również dzieją się cuda. Teraz z takimi rzeczami przyjeżdżają pielgrzymi, zaznaczył.

Pomyślałam od razu o intencjach, z którymi przyjechałam, niosąc w sercu bliskich – rodzinę, przyjaciół, znajomych. Rzeczywiście, w większości dotyczyły one trudnych spraw, w mniejszym stopniu fizycznych niedomagań.

To chyba taki znak czasu. Medycyna się rozwija, na wiele pytań ma już trafne odpowiedzi (nie na wszystkie), ale kwestia relacji i trudności w rodzinach, ich rozbicia i pokaleczenia jest chyba teraz najpilniejszą intencją, tak to postrzegam.

Zwłaszcza, że w drodze do i z powrotem słuchałam opowieści jednej z uczestniczek tej pielgrzymki – opowieści pełnych nadziei, ale i bardzo trudnych doświadczeń.

Niech św. Józef wyprasza nam cud przemiany serc. Amen.

Pan nas schował

Tagi

, , , , , , ,

Fot. Danuta Kamińska

Biały tydzień. Środek kazania dialogowanego i nagła zmiana scenerii: wnętrze kościoła zalega półmrok, a za oknami szaleje burza. Witraże zalane strugami deszczu, drzewa wyginane silnym podmuchem wiatru.
Dzieci, wszystkie w pięknych białych albach, zgłaszają się i odpowiadają do mikrofonu na zadawane przez księdza pytania, ale ja nie mogę się skupić. Moje myśli są teraz przy A., ktory jest niedaleko kościoła na treningu.
Słyszę, jak grzmi i te głośne pomruki burzy niepokoją mnie: myślę o tym, jak A. dotrze do domu, czy jest bezpieczny.
I wtedy przypomina mi się, jak kiedyś wahałam się, czy pozwolić mu iść na trening, bo prognozowane były silne opady deszczu. Powiedział mi wtedy: „Mamusiu, nie martw się, pan nas schowa”.
Patrząc przez kolorowe witraże na szalejacą na zewnątrz burzę, miałam wrażenie, jakbym znów słyszała głos: „Mamusiu, nie martw się, pan nas schowa”.

Wracałam z kościoła do domu trochę z duszą na ramieniu. Przywitał mnie A., uśmiechnięty i przemoczony. Chwycił moje dłonie i przycisnął do swoich policzków. Na moje pytanie, czy nic mu się nie stało, roześmiał się i powiedział: „Mamusiu, pan trener nas schował w budce, w takim domku na sprzęt sportowy”

„Pan nas schował” – ile razy już uchronił nas od skutków burzy szalejącej wokół nas: pandemii, wojny, zawirowań chorobowych, relacyjnych. Różne już burze przetoczyły się przez nasze życie. Ale Pan nas schował – ukrył w bezpiecznym miejscu i nie był to domek na sprzęt sportowy.

„Mamusiu, nie martw się”… : )

Przejdź do paska narzędzi