Tagi

, , , , , , , , , , , ,

Fot. Danuta Kamińska

Dzieci już zdrowieją, dzięki Bogu. Jakimś wyjątkowo zjadliwym wirusem zaczęły wakacje. Przede mną jeszcze rodzinny wyjazd w góry, a za dwa dni już ruszamy na rekolekcje (kurs Mojżesz).

Im bardziej zagłębiam się w historię pasterza z Madian, tym więcej dostrzegam podobieństwa między jego życiem a moim. Nasze drogi są różne, ale ich etapy – bardzo podobne.

Fascynował mnie już od nastoletniości. Kiedyś na młodzieżowym wyjeździe dostałam książkę z dedykacją, bym naśladowała go, z wyjątkiem epizodu dotyczącego zabójstwa Egipcjanina. Wzięłam sobie do serca tę radę i krok po kroku szłam drogą ku Bożym obietnicom.

Były chwile, w których miałam ochotę upaść na ziemię jak on, gdy byłam zniechęcona lub wyczerpana.

Ale były też chwile, w których doświadczałam wyjścia z różnego rodzaju niewoli w moim życiu lub widziałam uwolnienie w życiu osób, którym towarzyszyłam albo nadal towarzyszę.
Nie da się tego z niczym porównać.

Ta droga jest pełna błogosławieństwa, choć czasem przeszkody, ciernie i przykre sytuacje próbują ją zaciemnić. Ale nawet w tych ciemnościach świeci światło Nowego Jeruzalem. Obietnica nie gaśnie.

Niezależnie od tego, z jakimi wyzwaniami przychodzi mi się mierzyć, zwłaszcza w ostatnim czasie, jest ze mną Ktoś mocniejszy, kto czuwa nade mną i nad tymi, których kocham. Cokolwiek by się działo – nie zostawi nas. Należymy do Niego.