Tagi
#biblia, #chrzescijanstwo, #DanutaKaminska, #dobreslowo, #przyroda, #relacje, #rodzina, #zdrowiepsychiczne

Fot. Danuta Kamińska
Biały tydzień. Środek kazania dialogowanego i nagła zmiana scenerii: wnętrze kościoła zalega półmrok, a za oknami szaleje burza. Witraże zalane strugami deszczu, drzewa wyginane silnym podmuchem wiatru.
Dzieci, wszystkie w pięknych białych albach, zgłaszają się i odpowiadają do mikrofonu na zadawane przez księdza pytania, ale ja nie mogę się skupić. Moje myśli są teraz przy A., ktory jest niedaleko kościoła na treningu.
Słyszę, jak grzmi i te głośne pomruki burzy niepokoją mnie: myślę o tym, jak A. dotrze do domu, czy jest bezpieczny.
I wtedy przypomina mi się, jak kiedyś wahałam się, czy pozwolić mu iść na trening, bo prognozowane były silne opady deszczu. Powiedział mi wtedy: „Mamusiu, nie martw się, pan nas schowa”.
Patrząc przez kolorowe witraże na szalejacą na zewnątrz burzę, miałam wrażenie, jakbym znów słyszała głos: „Mamusiu, nie martw się, pan nas schowa”.
Wracałam z kościoła do domu trochę z duszą na ramieniu. Przywitał mnie A., uśmiechnięty i przemoczony. Chwycił moje dłonie i przycisnął do swoich policzków. Na moje pytanie, czy nic mu się nie stało, roześmiał się i powiedział: „Mamusiu, pan trener nas schował w budce, w takim domku na sprzęt sportowy”
„Pan nas schował” – ile razy już uchronił nas od skutków burzy szalejącej wokół nas: pandemii, wojny, zawirowań chorobowych, relacyjnych. Różne już burze przetoczyły się przez nasze życie. Ale Pan nas schował – ukrył w bezpiecznym miejscu i nie był to domek na sprzęt sportowy.
„Mamusiu, nie martw się”… : )









