Tagi
#biblia, #chrzescijanstwo, #codziennosc, #DanutaKaminska, #dobreslowo, #ewangelizacja, #małżeństwo, #odpoczynek, #relacje, #rodzina, #słowoboże, #zdrowiepsychiczne

Fot. Danuta Kamińska
Piękna jest opowieść o Łazarzu i jego siostrach. Betania, dom przyjaciół Jezusa, w którym tak lubił się zatrzymywać, zostaje na moment zagarnięta przez ból, żałobę i smutek. Ale tylko na chwilę – tylko na cztery dni. Bo gdy przychodzi tam w końcu Jezus, chociaż też opłakuje śmierć Łazarza, okazując, „jak bardzo go miłował”, to jednak nie poprzestaje na łzach. On zmienia bieg tej historii. Jego przyjaciele znów zasiadają do wspólnego stołu, co więcej: wyprawiona zostaje uczta, bo jest okazja do świętowania i to nie byle jaka.
Kiedy siadam do stołu z bliskimi – z rodziną, z przyjaciółmi – świętuję łączącą nas więź.
Wczoraj nasza najmłodsza pociecha zapytała mnie, jak to jest, że gdy przyjeżdżają nasi bliscy znajomi ze wspólnoty, to wtedy tak głośno się śmiejemy. Odpowiedziałam jej, że czujemy się tak swobodnie i tak dobrze, że jest to naturalne, że zaczynamy się głośno śmiać. Lubimy być razem. Odpoczywamy psychicznie, będąc w towarzystwie osób, które nas akceptują i rozumieją. Cieszymy się sobą nawzajem.
Myślę, że nie chodzilo naszej córeczce o sam śmiech. Zauważyła różnicę w zachowaniu: nie jesteśmy do tego spotkania zobowiązani, po prostu chcemy się spotykać. I to jest zasadnicza różnica.
Betania jest tam, gdzie możemy odpocząć od tego, co „wypada” i co „powinno się”. Gdzie obdarowujemy się sobą nawzajem.









