Tagi
#biblia, #chrzescijanstwo, #codziennosc, #DanutaKaminska, #dobreslowo, #odpoczynek, #przyroda, #relacje, #rodzina, #wdzięczność, #zdrowiepsychiczne

Fot. Danuta Kamińska
Odwiedziłam moje strony – miejsce, gdzie spędziłam dzieciństwo. Pokazałam te zakątki moim bliskim, ale też w niektóre miejsca poszłam sama.
Ożyły wspomnienia. Zapach chleba w piekarni przy rynku – po tylu latach ten sam. Znów przez chwilę byłam małą dziewczynką.
Odwiedziłam miejsca, gdzie spędziłam najwięcej czasu: podwórko (brakowało na nim tylko trzepaka), okolice domu, szkołę, kościoł, sklep. I chodziłam po górach razem z moimi najbliższymi, pokazywałam zabytki, charakterystyczne miejsca, smakowałam z nimi regionalnych dań.
Jestem z powrotem i cieszę się bardzo, że w symboliczny sposób moglam podzielić się z moją rodziną – mężem i dziećmi – tym, czego nie da się właściwie przekazać w całości, jeden do jeden, czyli tym etapem, kiedy nie było ich jeszcze w moim życiu. On jest częścią mojej tożsamości, jednym z elementów określających to, kim jestem dzisiaj.
Teraz, gdy moje córcia zapyta: „Opowiesz mi coś z dzieciństwa?”, będę mogła jej powiedzieć: „A pamiętasz, jak byłaś ze mną tam i tam? To właśnie w tym miejscu przytrafiła mi się śmieszna przygoda, gdy byłam mniej więcej w twoim wieku”.
Byłam mała, gdy wyprowadziliśmy się do kolejnego miasta. Nie lubiłam przeprowadzek, do dziś ich nie lubię. Ale w tych stronach spędziłam dziesięć lat mojego dzieciństwa. Jestem wdzięczna za ten czas i za to, że mogłam tu wrócić z tymi, których kocham.









