Tagi
#biblia, #chrzescijanstwo, #codziennosc, #DanutaKaminska, #dobreslowo, #ewangelizacja, #JezusPanem, #nowaewangelizacja, #relacje, #rodzina, #TalithaKum, #zdrowiepsychiczne

Fot. Danuta Kamińska
Poruszyły mnie słowa dzisiejszej Ewangelii o pokoju, który uczniowie Jezusa mają zanosić do domów. Jeśli dom jest otwarty na łaskę pokoju – otrzymuje ten dar, jeśli nie – pokój powraca do przybyłych tam uczniów.
To odwrotnie, niż potocznie mówimy: „Nie było tam spokoju, taki rozbity stamtąd wyszedłem”. Pokój ma do nas powrócić, mamy nim obdarzać, przekazywać go innym, a nie ogłaszać, że zostaliśmy z niego ograbieni.
Mowa oczywiście o wewnętrznym pokoju, którego nawet brak tego zewnętrznego nie niweczy. To my decydujemy, czy przyjmujemy dar wewnętrznego pokoju – owoc Ducha – czy jednak nie. Podobnie jak dom, o którym mówi dzisiejsza Ewangelia.
W tym kontekście myślę o niedawnej ewangelizacji w ramach Misji Talitha kum, w którą, jak co roku, włączyła się nasza wspólnota, chodząc od drzwi do drzwi i niosąc Dobrą Nowinę.
Byłam w parze ewangelizacyjnej z moim mężem (to według mnie najlepsze połączenie, jakie może być:). Chodziliśmy po osiedlu nowych bloków, a potem – bardzo starych.
Tym, co zwróciło moją uwagę, była życzliwość i otwartość mieszkańców. Byli co prawda powiadomieni o naszej wizycie, ale przecież tylko ci, którzy słyszeli ogłoszenia duszpasterskie. Pozostali również – w przeważającej większości – rozpromieniali się, gdy mówiliśmy o Bożej miłości.
Towarzyszyło mi głębokie doświadczenie wewnętrznego pokoju. Nachodziliśmy się sporo, ale to dobrze. Bo to znaczy, że nadal są domy, w których otwierają się drzwi, w których mieszkają otwarci i chętni do rozmowy ludzie. Nadal są osoby, które chcą słuchać o Bogu i Jego miłości.

