Tagi
#chrzescijanstwo, #codziennosc, #dobreslowo, #odpoczynek, #przyroda, #relacje, #rodzina, #zdrowiepsychiczne

Fot. Danuta Kamińska
Jestem już w pracy, dzieci wracają do szkoły dopiero jutro. Świętowaliśmy dziś 99 urodziny brata zakonnego, który pamięta dawne dzieje naszego wydawnictwa.
Ma niesamowitą pamięć: podziękował mi dziś za różę, którą mu wręczyłam przy zupełnie innej okazji. Pamiętał doskonale. Nie wiem, jak on to robi, że ma tak bystry umysł, mimo szacownego wieku. Nie życzyliśmy mu stu lat, bo byłoby to niegrzeczne, ale oczywiście złożyliśmy życzenia.
Zachował pogodę ducha, poczucie humoru i skromną, pokorną postawę. Jest z nami, mimo pewnych trudności z poruszaniem się, jakoś sobie radzi. Właściwie nie „jakoś”, ale świetnie, zwłaszcza gdy pomyśleć o dużo młodszych członkach naszych rodzin: albo nie chodzą, albo nie pamiętają (demencja), albo są ciężko chorzy. Nic z tych rzeczy nie dotknęło naszego starszego solenizanta. Zaraża swoim promiennym uśmiechem.
Nie do końca jesteśmy w stanie przewidzieć dalsze losy naszych coraz starszych rodziców i bliskich. Moją troskę o nich zabarwiła na zielono w tę Wielkanoc postać Baranka Paschalnego. Do tej pory bardzo się martwiłam, właściwie zamartwiałam, rozważałam w głowie tysiące scenariuszy. Ale w te Święta Wielkanocne coś ważnego się stało. Coś się we mnie zmieniło. Przesłałam się bać. Wiem, że i tak nie uda mi się wszystkiego przewidzieć, zabezpieczyć. Adorowanie Baranka przyniosło mi w tym roku głęboki pokój. Odszedł lęk, zniknął niepokój. Została serdeczna troska i ufność w Boże prowadzenie, w Bożą obecność, również w tym obszarze mojego życia.
Panu Bogu chwała.









