Tagi
#chrzescijanstwo, #codziennosc, #DanutaKaminska, #dobreslowo, #droga, #małżeństwo, #miłość, #odpoczynek, #przyroda, #relacje, #rodzina, #wdzięczność, #wiara, #zdrowiepsychiczne

Fot. Danuta Kamińska
Ostatni dzień urlopu spędziłam, ciesząc się każdą jego chwilą i doceniając to, że wokół mam bliskie mi osoby.
Patrzyłam na kwiaty, chłonęłam ich piękne kolory i zapach, cieszyłam się, słysząc odgłosy zabawy dzieci.
Na spacerze z mężem dziękowałam Bogu za nasze splecione dłonie. „Czy potrzeba mi czegoś więcej?” – pytałam w duchu.
Docenianie tego, co mam, to sztuka, której cały czas się uczę. Nadal łatwiej mi jest znaleźć braki (czasami szukam dziury w całym), niż ucieszyć się tym, czym zostałam obdarowana przez Boga.
Niedawno poruszył mnie bardzo obraz brykającego baranka (lub podskakującej owieczki, nie pamiętam dokładnie), który mi uświadomił, jak bardzo jestem zatroskana i skupiona na tym, by zrobić wszystko, co w mojej mocy, aby zapobiec jakiejś zbliżającej się katastrofie lub naprawić skutki jakiejś nawałnicy przetaczającej się właśnie przez moje życie lub życie moich bliskich.
Trudno było mi nawet wyobrazić sobie beztroskę, a co dopiero uwierzyć, że mogę jej doświadczyć. Wtedy pomyślałam, że chociaż nigdy nie cofnę się do lat dziecięcych, to jednak moje serce może odnowić się w dziecięcej ufności.
Ta myśl we mnie „pracuje”. Nie wiem, dokąd mnie zaprowadzi, ale na pewno pomaga mi już teraz cieszyć się głębiej moim życiem i moimi bliskimi, a mniej zamartwiać się i wybiegać daleko w przyszłość. „Dosyć ma dzień swojej biedy” – tak, to prawda. : )









