Tagi

, , , , , , , , ,

Fot. Danuta Kamińska

Jestem już kolejny dzień na zwolnieniu lekarskim, L4 leżącym, jak zaznaczyła pani doktor.

Leżę więc, trochę wstaję, by ugotować obiad, złożyć ubrania, ogarnąć mieszkanie. I znów się kładę, bo rzeczywiście mało mam sił przez to choróbsko. Liczę, że niedługo mi przejdzie, bo w sobotę mamy wspólnotowy dzień skupienia, a w niedzielę gości – przyjeżdża moja kuzynka z dziećmi (z drugiego końca Polski, są w naszych stronach przejazdem).

I czekam na Niedzielę Palmową. Nie będę na Misterium Męki Pańskiej tym razem, ale i tak bardzo cieszę się na ten czas.

Palemka z tradycyjnych wierzbowych gałązek czeka już na ustrojenie, a część mojej najbliższej rodziny na odczytanie swoich ról w Ewangelii Męki Pańskiej.

Natomiast ja czekam na to, aż będę mogła wstać i odzyskać siły po chorobie. Ale nie koncentruję się na czekaniu, jestem tu i teraz, skupiona na tym, co się dzieje. Słucham tego, co mówią moje młodsze i starsze dzieci, mój mąż, wsłuchuję się w nich.

To świetne rekolekcje, akurat na końcówkę Wielkiego Postu, lepszych bym sobie nie wymyśliła. (Co prawda bardzo nie lubię unieruchomienia, a właśnie je znów przeżywam, ale na szczęście przejść się po mieszkaniu chociaż mogę ;).

Każdy czas może być ważny i cenny (nawet leżące L4), jeśli jest tak przeżyty – jako ważny i cenny. Jako okno na Niebo.