Tagi

, , , , , , , , , , ,

Fot. Danuta Kamińska

Kuchnia zapełnia się owocami lata: od jednych znajomych przywiozłam dojrzałe pomidory z ich ogrodu, od innych pęczek rukoli, również z przydomowego ogródka, od koleżanki – papierówki, od innej – czerwone mirabelki. A w naszym ogrodzie o zebranie z krzaczka wołają maliny i jeżyny.

Cudne kolory i zapachy lata osładzają nam myśl o tym, że już powoli kończą się wakacje, w związku z czym nasze pociechy wrócą niebawem do rytmu szkolnego, bardziej wymagającego dla nas, rodziców (dla mam chyba najbardziej;)

Na szczęście już etap kasztanów mamy za sobą (chyba), więc raczej polowania na nie można zaliczyć do przeszłości (Ile to już lat wrzesień kojarzył mi się ze zbieraniem kasztanów z moimi młodszakami?). Teraz zmienia się nieco perspektywa: w tym roku szkolnym matura i egzaminy zawodowe (razy dwa), egzamin ósmoklasisty i egzamin językowy. Ten ostatni – mój, reszta to egzaminy naszych dzieci.

Ale na razie mamy lato, wakacje i już za chwilę weekend i wyjazd na małżeńską randkę, czyli czas tylko we dwoje, tym razem nad morzem.

Dziękuję Bogu za tę końcówkę – owocną nie tylko ze względu na malowane słońcem owoce, warzywa i zioła. Zachwycam się tymi cudami natury, ale również owocami modlitw i Bożego działania, które przynosi przemianę i dobro. W moich bliskich, we mnie, w osobach, ktorym towarzyszę. Bogu niech będą dzięki. I za owoce, których nie widzę, a które na pewno są : )