
fot. Michał Kamiński
Stoję na szczycie góry (właściwie to siedzę, bo moje nogi mają już dość) i zachwycam się, patrząc wokół. Tutaj właśnie, wśród tych cudnych widoków, doświadczam własnej kruchości. (Nie, nie łamią mi się kości, na szczęście!) Poznaję lepiej moje ograniczenia.
We wszystkim tym widzę ŁASKĘ. Tak, w moich niedomaganiach również. Przyjmuję je pogodnie. I jestem wdzięczna. Uczę się widzieć w tej kruchości dobro. Przecież gdyby nie istniał głód – nie doceniłabym smaku potraw. Gdybym nie odczuwała pragnienia, nie wiedziałabym, co znaczy łyk krystalicznie czystej wody w skwarny dzień. Gdyby nie moje osłabione ciało, nie wiedziałabym, co znaczy fizyczne wsparcie kochającej mnie osoby. Gdyby nie gorsze samopoczucie, nie odkryłabym, ile dla mnie znaczy dobre słowo i zwykła ludzka życzliwość.
Zamykam na chwilę oczy.
„Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali” (2 Kor 12, 8), powtarzam bezgłośnie tę piękną obietnicę…
Im bardziej doświadczam słabości i kruchości, tym bardziej dostrzegam to, co nie jest widoczne na pierwszy rzut oka: człowieka od dawna tęskniącego za Jezusem w Komunii, dziecko, które czeka, aż z okładek książki wyjdą żywi bohaterowie, kobietę szukającą odpowiedzi na ważne, życiowe pytania, mężczyznę z kilofem w ręku, który z błyszczącymi oczami opowiada o swoim marzeniu… Mam ich zaraz pod powiekami. Dopiero co widzieliśmy się, rozmawialiśmy…
Otwieram oczy i powoli wstaję. Chłonę piękno gór: zapachy, odgłosy, barwy…
Tak, to normalna, ludzka rzecz: niedoskonałość. A jednak mam wrażenie, że zakazana w dzisiejszym świecie. O tym się raczej głośno nie mówi, do tego raczej nie powinno się przyznawać. Ma być pięknie, gładko, sprawnie i wielowątkowo. A jak nie, to retusz albo przemilczenie. Jakiegoś rodzaju kłamstwo. Ale prawda jest inna: kruchość jest w nas wpisana.
Idąc w dół po kamieniach, powtarzam sobie w duchu:
„Jego pouczenia wyczekują wyspy” (Iz 42,4).
Nie tylko wyspy!
(Choć na pewno przydałoby się, by posłuchały Jego pouczeń, myślę, gdy przypominam sobie nagle o tym, co sąd niedawno nakazał „na wyspach” niepełnosprawnej kobiecie spodziewającej się dziecka…)
Nie tylko wyspy, również ja wyczekuję. Pewnie Ty także…
„(On) nie złamie trzciny nadłamanej, nie zagasi knotka o nikłym płomyku.
Nie zniechęci się ani nie załamie.” (Iz 42, 3a. 4a)
