Tagi

, , ,

Fot: Danuta Kamińska

Dostałam ją rok temu, od jednej z uczestniczek biblijnego kursu, który właśnie kończyliśmy prowadzić. Zasuszyłam wonny pęczek i powiesiłam w kuchni przy okapie. Teraz znów trzymam w dłoniach  fioletowe kwiaty, tym razem przewiązane rafią – prezent od koleżanki ze studiów. Ich woń wypełnia salę wykładową. Jesteśmy jedną z nielicznych grup, która miała w ten weekend zajęcia w budynku (w rygorze sanitarnym). Po powrocie z zajęć odkładam świeże gałązki na nasz domowy ołtarz  Słowa Bożego.  Niech chociaż przez chwilę będzie nimi przystrojony.

Przypomina mi się zabawna historia, opowiedziana przez mojego ojca. W latach siedemdziesiątych był na jakiejś konferencji naukowej we Francji. Trafił na strajk pracowników komunikacji publicznej. Wraz ze znajomymi próbował się jakoś odnaleźć w sytuacji i – przede wszystkim – dotrzeć na miejsce, nie znając ani trochę języka. Przyszła im z pomocą jakaś miła Francuzka, która podwiozła ich swoim samochodem pod wskazany adres, a na pożegnanie wręczyła im coś, co po latach mój tato określił jako „jakieś zielsko:  łodygi jak druty, suche toto, jakieś dziwne, tylko rzucić za psem”. Dopiero wiele lat później okazało się, że to była… lawenda!

To, co wygląda niepozornie, co jest nam nieznane i niezachęcające na pierwszy rzut oka, może okazać się skarbem, nie tylko w kwestii nieoczekiwanego prezentu od życzliwej nieznajomej, ale także patrząc szerzej: wartości w kontekście całego naszego życia. Właśnie tam, gdzie natrafiamy na trudności,  jest potencjał, jakiego się nie spodziewamy.

Wyzwania mogą stać się kopalnią dobra, jeśli tylko nie będziemy trudnych spraw przysypywać piaskiem. „Tam, gdzie są konflikty, ukryte jest złoto”, usłyszałam na jednych z zajęć. To prawda. Jeśli skupiamy się tylko na tym co łatwe, lekkie i przyjemne, nie dokopiemy się do tego, co wartościowe i rozwijające w naszym życiu. Ani zamiatanie pod dywan, ani jak mawia mój tato „rzucanie za psem” (z góry przepraszam wszystkich obrońców praw zwierząt) nie daje nam szansy na odkrycie skarbu ukrytego w roli (por. Mt 13, 44).

A skarb jest. W moim i Twoim życiu.

„Znalazł go pewien człowiek i ukrył ponownie. Uradowany poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił tę rolę.”