Tagi

, , , ,

Fot: Danuta Kamińska

Jakie te zdjęcia w aplikacji kwarantannianej brzydkie wychodzą – mówi mój znajomy. Nie mogę się z nim nie zgodzić. „Pewnie po to, byśmy pamiętali, że jesteśmy chorzy” – kwituję żartem. Nie ważne – plus czy minus, zdrowy pacjent nie jest, skoro ma obowiązek wysyłać swoje zdjęcie na zawołanie. Mnie już drugi raz się zdarzyło otrzymać ujemny wynik covidowych badań, ale oczywiście bardzo się z tego cieszę i żadne niedogodności związane z zadaniami przesyłanymi w aplikacji Kwarantanna Domowa tego nie zmienią ; )

Znów biało za oknem. Cieszę się, że wraz z negatywnym wynikiem kończy mi się zakaz opuszczania domu. Mam już  w głowie plan, gdzie w najbliższym czasie się udam, gdy tylko lepiej się poczuję. Bo minus w wyniku testu nie oznacza, że grypopodobne objawy nagle znikają ; ), choć z gratulacji bliskich tak to by wynikało: O, to już jesteś zdrowy(zdrowa)!

Najmłodsze pociechy są ze mną w domu od kilku dni i jeszcze kilka w nim pozostaną. Na szczęście bardzo dobrze się bawią (momentami nawet aż za dobrze, jak wczoraj, gdy miały pomalowane farbkami nie tylko kartki, rączki i ciuszki, ale nawet włosy!). W przerwach między pracami plastycznymi przebierają się za różne postaci baśniowe (i nie tylko), tańczą, śpiewają – są samozabawne jednym słowem. Same organizują sobie bal – od dekoracji, przez menu, po muzykę (schowaliśmy tamburyn po jednym z „koncertów”, ale ćsiii… ; )

Dziwny ten tegoroczny karnawał: rodzinnie uraczyliśmy się pączkami, pospotykaliśmy się ze znajomymi i rodziną, poświętowaliśmy (okazji mamy w tym czasie sporo), ale na bal się nie zanosi.  W zeszłym roku grypa nam pokrzyżowała plany oraz moja sesja na studiach, a w tym, nawet gdybyśmy chcieli iść na bal, to nie ma gdzie – chyba, że domowym sposobem przygotowany, jak instruują nas pociechy : )

W każdym razie zostało nam jeszcze kilka dni (kilkanaście dokładnie) karnawału. Każdy czas ma swoje prawa i swój sens. Na myśl przychodzi mi od razu malowidło z 1559 roku, zatytułowane „Walka karnawału z postem”, pędzla Pietera Bruegla Starszego. I zabawa, i post, i praca, i odpoczynek – wszystko jest ważne w naszym życiu. Nie warto okrajać go do czarno-białych schematów. Zintegrowanie w sobie tych wszystkich aspektów daje nam pełnię i smak życia.

Jezus był określany przez nieprzychylne Mu osoby jako żarłok i pijak (por. Mt 11, 19), nie stronił od przyjęć i uczt, wesel, o czym dokładnie informują nas Ewangeliści, a jednocześnie wycierpiał tak wiele! W Jego ziemskim życiu było wszystko: i radość, i łzy, i czas przy stole z przyjaciółmi, i czas spędzony w drodze, bez możliwości „złożenia gdzieś głowy” (por. Łk 9, 58). Tłumy i rozmowy na boku, bardzo intymne, osobiste spotkania. Chwała wjazdu do Jerozolimy i gorzki smak zdrady przez bliskich, ból zaparcia się przyjaźni z Nim… Poranek wielkanocny i mrok Golgoty. Trzydzieści lat ukrytego życia i około trzy lata działalności publicznej. Cisza nocnych czuwań i gwar ulicy. Cuda i zwykłe, nieróżniące się niczym od siebie dni.

Jak ważne, by to dostrzec, by nie wybierać sobie tylko części z tych doświadczeń, jak co lepszych kąsków w sałatce warzywnej (lub owocowej).

***

Wszystko ma swój czas,
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem.

Jest czas rodzenia i czas umierania,
czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono,

(…) czas płaczu i czas śmiechu,
czas zawodzenia i czas pląsów.

Powiedziałem sobie:
Zarówno sprawiedliwego jak i bezbożnego
będzie sądził Bóg:
na każdą bowiem sprawę i na każdy czyn
jest czas wyznaczony.”

(Koh 3, 1-2.4.17)