
Fot: K. Socha
Przekładam z blatu kuchennego tygodnik, w którym niedawno ukazała się recenzja jednej z moich książek. Przez krótki moment patrzę na okładkę czasopisma i mój wzrok pada na zdobiący ją napis: „(…) pustynia może zakwitnąć”. Tak – myślę sobie – to jest to, to jest sens czasu, który teraz przeżywam! To tak jak u Ozeasza: Oblubieniec woła ukochaną na pustynię, żeby mówić do jej serca, by odnowić, pogłębić z nią relację, powrócić do pierwszej miłości. Pustynia jest miejscem ich spotkania. A u Izajasza? Pustynia zamienia się w kwitnący ogród, w pojezierza.
Już trwają moje ulubione święta i najważniejszy dla mnie tydzień w roku: Wielki Tydzień! Już kwitnie wszystko wokół mnie, nie tylko przyroda – również relacje, bo mimo narzuconych z góry ograniczeń i przymusowej izolacji znajdujemy inne sposoby pogłębienia lub odnowienia więzi.
Widzę jednak w sobie takie obszary, które nadal są pustynne, które potrzebują przemiany i wody żywej, by rozkwitnąć, by zwrócić się ku dobremu, nawrócić się… Niech więc pustynia zakwitnie! Tego życzę sobie i Tobie na te inne niż kiedykolwiek, ale jednak cudowne Święta Zmartwychwstania Pańskiego.
„Dlatego chcę ją przynęcić,
na pustynię ją wyprowadzić
i mówić jej do serca. (…)
W owym dniu zawrę z nią przymierze,
ze zwierzem polnym i ptactwem powietrznym,
i z tym, co pełza po ziemi.
Łuk, miecz i wojnę wyniszczę z jej kraju,
i pozwolę jej żyć bezpiecznie. (…)
Poślubię cię sobie przez wierność,
a poznasz Pana.
W owym dniu – wyrocznia Pana,
odpowiem na pragnienia niebios, a one
odpowiedzą na pragnienia ziemi.” ( Oz 2, 16.20. 22-23)
