Tagi

, , ,

Fot. Danuta Kamińska

„Nie jestem już więcej niewolnikiem lęku”, śpiewa z przejęciem czarnoskóry wokalista gospel. Nucę ten utwór od rana, tańczę do tej melodii, powtarzam w myślach te słowa. Nie na wszystko mam wpływ, nie wszystko mogę przewidzieć, nie wszystkiemu zdołam zapobiec. Ale mogę żyć jak dziedzic łaski, a nie jak niewolnik. Mogę podnieść głowę i spojrzeć w niebo. Mogę głęboko odetchnąć, nawet w bardzo stresującej sytuacji. Mogę zauważyć, że świeci słońce, że kwitną wrzosy. Mogę uśmiechnąć się do dziecka, zamienić słowo z przypadkowo spotkanym człowiekiem, rozpogodzić czoło, zamiast je marszczyć. Mogę wstać i sercem pobiec za horyzont. Tam gdzie jest coś dalej –więcej, głębiej, lepiej – choć tego jeszcze nie widać. Ale na pewno jest.

Mogę zatrzymać się i trwać w ciszy. Patrzeć na spokojną toń wody, wsłuchać się w szelest liści i szum drzew. Mogę oczy nasycić zielenią. Mogę przytulić. Mogę pozwolić, by ktoś wsłuchał się w mój puls. Mogę powiedzieć „nie” i w odpowiedni sposób postawić granice chroniące mnie i bliskich. Mogę powiedzieć „tak” i przyjąć to, co dobre, wartościowe, rozwijające. Mogę otworzyć się na nowe.

Nie jestem już więcej niewolnikiem lęku. Amen!

***

„A zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem. Jeżeli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej.” (Ga 4,7)

„Sam Duch wspiera swym świadectwem naszego ducha, że jesteśmy dziećmi Bożymi. Jeżeli zaś jesteśmy dziećmi, to i dziedzicami: dziedzicami Boga, a współdziedzicami Chrystusa, skoro wspólnie z Nim cierpimy po to, by też wspólnie mieć udział w chwale.” (Rz 8, 16-17)