
Fot. Danuta Kamińska
Oglądam pączek róży, który rozwija płatki obok dojrzałego owocu głogu, na tym samym krzewie. Kwiat wygląda przepięknie i cieszę się z tej niespodzianki. Przypominam sobie maki, które zakwitły kiedyś w listopadzie niedaleko naszego domu. Były cudne. Barwną plamą odznaczały się na tle jesiennej szarości, błota, kałuż… Teraz oglądam krzew i zastanawiam się, co może mi on powiedzieć. Może to, że zawsze jest pora na piękno, na dobro, na nadzieję, nawet jeśli okoliczności nie są zachęcające, mówiąc delikatnie.
To chyba nie jest pora na kwitnięcie dzikich róż. A może się mylę? W ogóle nie jest pora na różne rzeczy. Albo odwrotnie: jest pora, ale nie czas. Nie czas na spotykanie się, na wyjście do teatru, do kawiarni, biblioteki. Pora – tak, jak najbardziej: jesienna, dżdżysta pogoda jak co roku wpłynęłaby na zapełnienie tych i innych miejsc, ale teraz nie jest czas na to. Wszystko jest zamknięte (prawie).
Ale jest jedna rzecz, którą możemy i powinniśmy robić – „w porę i nie w porę” (por. 2 Tm 4,2), nawet jeśli zapowiadany lockdown znów nastąpi – nieść Dobrą Nowinę, ufać i kochać, niezależnie od okoliczności, nie czekając aż będą one sprzyjające.
Przypomina mi się żart, który krążył po naszej wspólnocie, gdy jeszcze nie istniały memy i inne tego typu wynalazki: Co to jest „niewpora”? Zazwyczaj jest „niewpora” ; )
Znam różne „niewpory”, nawet teraz się one co chwilę zdarzają. Na przykład taka: trójka naszych dzieci ma lekcje online, a za oknem od kilku dni hałasują ciężkie maszyny. Trudno mówić o jakimkolwiek komforcie. Na szczęście są słuchawki, ale prace na zewnątrz zaczynają się bladym świtem i kończą popołudniem. Nie mogli tego zrobić miesiąc temu, gdy nie było jeszcze z powrotem zdalnego nauczania? Widocznie nie mogli…
Patrzę na ten pąk róży i bardzo cieszę się, że zakwitł, na przekór jesiennym chłodom. Patrzę na moje serce i bardzo chcę, by kwitło, na przekór temu, co się wokół dzieje. Czasem to, o czym słyszę, przypomina mityczną stajnię Augiasza. Można zapytać, kto to wszystko posprząta, cały ten bałagan: kolejne skandale w Kościele, niepokoje społeczne w kraju… Jednak nie na tym chcę się skupiać, nie na szukaniu wymówek, że czas nie ten, nie ta pora. ZAWSZE jest czas, by kochać, by rozkwitać, nawet jeśli na zewnątrz ziąb, nawet jeśli na zewnątrz niepokój.
***
„Zaklinam cię wobec Boga i Chrystusa Jezusa, który będzie sądził żywych i umarłych, i na Jego pojawienie się, i na Jego królestwo: głoś naukę, nastawaj w porę, nie w porę, [w razie potrzeby] wykaż błąd, poucz, podnieś na duchu z całą cierpliwością, ilekroć nauczasz. Przyjdzie bowiem chwila, kiedy zdrowej nauki nie będą znosili, ale według własnych pożądań – ponieważ ich uszy świerzbią – będą sobie mnożyli nauczycieli. Będą się odwracali od słuchania prawdy, a obrócą się ku zmyślonym opowiadaniom. Ty zaś czuwaj we wszystkim, znoś trudy, wykonaj dzieło ewangelisty, spełnij swe posługiwanie!” (2Tm 4, 1-5)
