Tagi

, , , ,

Fot. Danuta Kamińska

Jest taka piękna modlitwa, którą pamiętam jeszcze z czasów dzieciństwa, odmawiana podczas nabożeństwa u progu nowego roku. Jest w niej prośba, byśmy nie ulegli złym przeczuciom na temat tego, co może się przydarzyć w kolejnym roku i co może przynieść nam nieznane.
Bardzo ją lubię – nie samo jej brzmienie, ale sens: to, że najważniejsze jest powierzenie się Bożej Opatrzności.
W przerwie świątecznej przeczytałam powieść historyczną, której akcja rozgrywała się w epoce baroku. Nie była to książka religijna, a jednak jej główny bohater (i narrator zarazem), często odnosił się do Boga. Gdy natykał się na niewyjaśnione zjawiska (które z uwagi na ówczesny stan wiedzy mogły w nim wzbudzać lęk), jego pierwszą reakcją było przypomnienie sobie, że chrześcijaninowi nie wolno popadać w rozpacz, ale w każdej sytuacji liczyć na Bożą pomoc i Bożą wszechmoc.
Myślę, że zatraciliśmy takie podejście. Być może niektórym wydaje się ono infantylne i śmieszne. A jednak taka jest właśnie prawdziwa wiara: prosta i ufna, uznającą prymat Boga.
Tego życzę sobie i nam wszystkim u progu nowego roku: wiary i ufności w Bożą Opatrzność, uznania, że „nad wszystkim jest Pan” (Iz 33,5).