Tagi

, , , , , ,

Fot. Danuta Kamińska

Dzieci cichutko śpią obok, ja staram się ich nie obudzić moim krzątaniem. Pakuję nas w powrotną drogę.
Zabieramy ze sobą miłe wspomnienia i wiosnę, która niespodziewanie zawitała na Podkarpacie.
Zwiedzaliśmy, dużo rozmawialiśmy z K., która nas u siebie gości, wdychaliśmy zapach budzącej się po zimie przyrody, słuchaliśmy śpiewu ptaków i jedliśmy lokalne przysmaki.
Czas wracać.
Przed nami długa droga. Poprzednio spotkaliśmy w pociągu kobietę z naszych stron, a do tego mamę pięciorga dzieci, wspólnych tematów było więc sporo, zwłaszcza że anegdotami sypała jak z rękawa, więc śmiałyśmy się sporo w naszym przedziale. Właściwie nie było przedziałów w naszym wagonie, ale mieliśmy miejsca przy stoliku, więc była okazja, by na siebie spojrzeć i zamienić słowo – bardzo krzepiące, jak się okazało.

Kogo spotkamy tym razem? Nie wiem. Ale na tym polega życie, że jest pełne niespodzianek. W tamtą stronę z powodu blokady dróg musiałam na dworzec dotrzeć… pociągiem (wsiadłam na węźle przesiadkowym – samochód by utknął wśród ciągników). Potem czekałam wraz z dziećmi aż wsiądą kibice (opóźnienie zwiększyło się do około pół godziny). Ale to też jest życie. Nie wszystko dzieje się w nim zgodnie z rozkładem jazdy i z ułożonym przez nas misternym planem.

To dobrze. Ilu ludzi bym nie spotkała, gdyby wszystko toczyło się ustalonym torem! Ile dobrych rzeczy by się nie wydarzyło, gdybym poruszała się tylko utartym szlakiem!

Jak mawia mój kolega z pracy: czasami warto chociaż zmienić trasę powrotu do domu z zakupów, by zauważyć, jak pięknie jest na świecie.