
Fot. Danuta Kamińska
Dobre drzewo daje dobrze owoce, złe drzewo rodzi owoce złe. Co jednak z naszymi myślami, kłębiącymi się co dzień w głowach? Jedne nas uskrzydlają, motywują do działania, skłaniają do zastanowienia, przemyślenia czegoś, inne – sprawiają, że nie mamy chęci na nic, że tracimy wiarę: w siebie, w innych, a może i w Bożą obecność w naszym życiu.
Obracać się ku słońcu
Znajoma, z którą mieszkałam na stancji podczas studiów, wyjaśniła mi kiedyś, że słonecznik po francusku to kwiat, który obraca się za słońcem. Pomyślałam wtedy, że to świetna ilustracja tego, jak obracamy się w stronę tego, co dla nas ważne. Przykład tego, czego w życiu bardzo bym chciała: jak słonecznik – obracać się w stronę światła. Szukać tego, co sprawia, że się rozwijam, a nie marnieję wewnątrz.
Zrealizowanie tego jednak nie było dla mnie łatwe ( a przynajmniej nie tak łatwe jak wymówienie poprawnie francuskiej nazwy słonecznika, gdy z pomocą przyszła wspomniana wyżej koleżanka). Szukanie „jasnej strony życia” wymagało ode mnie porzucenia złych nawyków, utartych zwyczajów, zmiany mentalności.
Nie dokonało się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ale w przeciągu dłuższego czasu, za dotknięciem łaski, z która podjęłam współpracę… na co dzień.
Idź w stronę światła
Szukanie dobra stało się moim nowym nawykiem. Odnajdywanie jego okruchów w codzienności i wdzięczność za nie okazało się świetną metodą na zmianę optyki. Już nie koncentrowałam się na tym, co było przygnębiające lub (z mojej perspektywy) niewystarczające. Wdzięczność okazała się lekarstwem dla ducha, witaminą M, której przyjmowanie zapisane mam w recepcie na życie.
Iść, ciągle iść, w stronę słońca
Nadal zdarzają mi się dni, gdy z wielkim trudem obracam głowę, gdy z wielkim wysiłkiem ją podnoszę, by spojrzeć w górę. Nie poddaję się jednak: nawet, gdy nie widać słońca, bo skryło się za chmurami, nie znaczy wcale, że przestało istnieć.
Anioły
Przeczytałam dziś na Twitterze słowa papieża Franciszka, które przypomniały mi coś bardzo ważnego: Bóg posyła do nas aniołów. Nawet w najtrudniejszym momencie nie jesteśmy sami. Blask Bożego światła otacza nas bez przerwy. Nie zawsze potrafimy to dostrzec, ale na szczęście obok są anioły w ludzkiej skórze, które nam ten blask pokazują. Czasem wystarczy tylko podnieść głowę!
***
„Wznoszę swe oczy ku górom:
Skądże nadejdzie mi pomoc?
Pomoc mi przyjdzie od Pana,
co stworzył niebo i ziemię.
On nie pozwoli zachwiać się twej nodze
ani się zdrzemnie Ten, który cię strzeże.
Oto nie zdrzemnie się
ani nie zaśnie
Ten, który czuwa nad Izraelem.
Pan cię strzeże,
Pan twoim cieniem
przy twym boku prawym.
Za dnia nie porazi cię słońce
ni księżyc wśród nocy.
Pan cię uchroni od zła wszelkiego:
czuwa nad twoim życiem.
Pan będzie strzegł
twego wyjścia i przyjścia
teraz i po wszystkie czasy.” (Ps 121, 1-8)
