Tagi

, , , , , , , , , ,

Fot. Ela Kamińska

Gdyby skupić się jedynie na doniesieniach medialnych, trzeba byłoby zamknąć się w swoim pokoju i nigdzie nie wychodzić. Nie spać, nie jeść, nie myśleć, tylko czekać, aż zdarzy się najgorsze, czyli po prostu umrzeć za życia – niby jeszcze żyć, ale być tak sparaliżowanym przez strach, że właściwie już nie żyć.

Można inaczej. Nie jestem przeciwnikiem bycia na bieżąco z informacjami z kraju i ze świata (te ostatnie wzbudzają chyba najwięcej emocji od ponad miesiąca). W obecnej sytuacji zrozumiałe jest też zaniepokojenie i niepewność. Jednak uleganie im nie prowadzi do niczego dobrego.

Można inaczej. Dziś spotkałam kilkoro znajomych, cieszących mnie swoim promiennym uśmiechem, zamieniłam też kilka słów z przypadkowo spotkanymi osobami. Od dziś funkcjonujemy bez obowiązkowych maseczek i dystansu społecznego. Odetchnęłam.

Tak, nadal dzieją się straszne rzeczy tuż za naszą granicą. Nadal wisi nad nami groźba zbrojnej napaści na nasze ziemie. Nadal też w moim życiu są obszary, w  których nie mogę być do końca pewna, co wydarzy się kolejnego dnia.

A jednak, mimo tego wszystkiego, uwielbiam Boga i oddaję Mu cześć. Wiem, że jestem w Jego rękach, cokolwiek by się nie działo.

Owszem, śledzę codzienne doniesienia, ale zachowuję zdrową równowagę między tym, czego dowiaduję się na bieżąco, a tym, by karmić się Jego Słowem.

Światu niewiele pomoże kolejny spanikowany człowiek, ale za to zakładam, że przyda się kolejny człowiek pełen ufności do Boga i  uwielbiający Go w tym trudnym czasie.

 

„Drzewo figowe wprawdzie nie rozwija pąków,
nie dają plonu winnice,
zawiódł owoc oliwek,
a pola nie dają żywności,
choć trzody owiec znikają z owczarni
i nie ma wołów w zagrodach.
Ja mimo to w Panu będę się radować,
weselić się będę w Bogu, moim Zbawicielu.
Pan Bóg – moja siła,
uczyni nogi moje podobne jelenim,
wprowadzi mnie na wyżyny.” (Ha 3, 17-19)