Tagi

, , , , , ,

Fot. Danuta Kamińska

Za nami kolejna już rocznica ślubu. Co roku dziwię się, że już tyle minęło. Wciąż mam wrażenie, że to było tak niedawno, prawie przed chwilą.

W tym roku rozłożyło mnie choróbsko i nie będzie w związku z tym tradycyjnego przyjęcia w ogrodzie, nie pójdziemy też do teatru, choć bilety były już kupione w grudniu. Czasem tak bywa: to tylko nasze, ludzkie plany, zwykła grypa potrafi je niespodziewanie przekreślić.

Ale są też bardziej dalekosiężne plany, jakie ma wobec nas Bóg, i nic nie jest w stanie ich zepsuć, o ile oczywiście będziemy nadal chętni, by je realizować. To plany, jakie ma Pan wobec naszego małżeństwa, które pobłogosławił w dniu naszego ślubu.

Sakrament małżeństwa jest cudowną tajemnicą. Z jednej strony jest czymś oczywistym: dwoje ludzi ślubuje sobie przed Bogiem miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że się nie opuszczą aż do śmierci. Z drugiej jednak strony jest w tym wielka tajemnica, jak w każdym sakramencie. On się „dzieje” w naszej codzienności i może dlatego jest taki wyjątkowy.

Gdy oglądam się wstecz, widzę wyraźnie Boże interwencje w naszym małżeństwie. Widzę, że nigdy nie szliśmy sami tą drogą, nawet jeśli momentami mogło się tak wydawać. Nigdy nie jesteśmy sami.