Tagi

, , , , , ,

Fot. Tymoteusz Kamiński

„A jeśli nie wiesz, dokąd iść, sama cię droga poprowadzi” nucę piosenkę Mietka Szcześniaka, cytującego ks. Jana Twardowskiego. Tak właśnie się często czuję, takie właśnie słyszę wewnątrz zaproszenie: by pozwolić się poprowadzić, by zaakceptować niepewność, by pozwolić Duchowi działać w moim życiu.

Lubię mieć wszystko zaplanowane i poukładane. Ale wiem, że nie nad wszystkim w życiu mam kontrolę. Nie wszystko jestem w stanie przewidzieć i nie na wszystko zawczasu mogę się przygotować. Pozwalam więc na ten powiew Ducha w moim życiu. Nie muszę dokładnie wiedzieć, skąd przychodzi i dokąd podąża, ale mogę zgodzić się na to, by wniósł w moje życie świeżość i nowość.

Gdy coś się kończy, coś się zaczyna. Jedno żegnam, choć drugiego jeszcze nie widzę.

Ale ufam.

Cieszę się, że moje życie jest w dobrych rękach.

Że Ktoś ujął się za mną.

Że Komuś się chciało.

Że nie muszę wszystkiego wiedzieć, bo jest Ktoś, kto wie wszystko.

Jezus żyje i czuję to w szalonym świergocie ptaków, rozpoczynającym się jeszcze przed wschodem słońca, w cudnych barwach kwiatów, w moim ulubionym odcieniu świeżej zieleni.

W moim wnętrzu.

Nie rozumiem tego, bo przekracza to moje możliwości zrozumienia. Ale nie muszę przecież rozumieć.

„Alleluja, Jezus żyje!” – mam wrażenie, że cała przyroda wyśpiewuje tą radosną wiadomość. Idę przez łąki i ugory pozwalając, by dźwięki i zapachy wsiąkały we mnie – chcę się nacieszyć wiosną i radością, jaką ze sobą przynosi. Właściwie, to nie pora roku przynosi tę radość – ona ją tylko wyraża. Radość zbawienia jest czymś głębszym niż tylko ładna pogoda.

Oddycham powoli, wciągając  głęboko świeże powietrze. Czuję ciepło promieni słonecznych. Przymykam oczy.

***

„Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha».” (J 3, 8)