Tagi

, , , , , , , , ,

Fot. Danuta Kamińska

Deszcz miarowo uderza o szyby samochodu. Wracamy od chrzestnej naszej córeczki. Dzieci wsłuchują się w tekst opowiadania Astrid Lindgren czytany przez Mariana Opanię. W pewnym momencie przerywam moje rozmyślania, by zatrzymać się na dłużej przy informacji, wtrąconej jakby od niechcenia w tok opowieści. Siostra głównego bohatera przeziębiła się,  tydzień chorowała i zmarła. To tylko opowiadanie, wiem, ale odzwierciedla czasy, w których zostało napisane. Takich sytuacji wtedy przecież było więcej, nie tylko fikcyjna Marta zostawiła po sobie drewniany domek dla lalek…

Teraz to raczej rzadkość, by z powodu przeziębienia umrzeć, myślę obserwując poszarzałe niebo i wypełnia mnie wdzięczność za to, że nie każda niedyspozycja żołądkowa, nie każda podwyższona temperatura czy katar moich pociech są powodem do niepokoju.

Następnego dnia spędzam dłuższy czas za kierownicą, rozmawiając ze znajomym. Wspomina o babci swoich dzieci, która nie może spać, gdy wie, że coś dolega wnukom. Mój rozmówca nie może tego zrozumieć, nie jest to dla niego też wygodny temat. Po powrocie zastanawiam się nad tym dłużej: być może ta starsza kobieta pamięta jeszcze czasy, gdy śmiertelność wśród dzieci i niemowląt była wysoka, gdy nie było wcale takie pewne, czy maleństwo dopiero co urodzone przeżyje najbliższy rok.

Pamiętam (choć teraz nie do końca jestem w stanie to zrozumieć), że mi też towarzyszył podskórny niepokój w pierwszych miesiącach życia naszego najstarszego syna.  Głęboko odetchnęłam, gdy skończył rok. To było tak dawno temu, a jednak pamiętam dokładnie uczucie ulgi, jakie mnie wtedy ogarnęło. Podobno jest coś takiego jak odziedziczony lęk, coś co funkcjonuje w naszej podświadomości. Babcie (czy teraz już prababcie) wpychające maluchom jeszcze jedną łyżeczkę jedzenia do buzi (z obawy, że może za moment tego jedzenia już nie być, a skoro akurat jest, to trzeba wcisnąć je w dziecko, jak to było w czasie wielkiej biedy) odchodzą już pewnie w niepamięć, ale zestresowani rodzice czekający na wizytę kontrolną przed przyszpitalnymi poradniami to już nie obrazek z przeszłości.

„Najważniejsze to się nie denerwować!”, wykrzykuje jedna z mam, popychając przed sobą chłopca z ręką w gipsie. „I czego się tak denerwujesz?!”, krzyczy dalej, ale nieco głośniej niż przed chwilą. Za moment reszta oczekujących zacznie się stresować, myślę uśmiechając się ukradkiem.

Uczucie, że nie jest się w stanie zapobiec temu, co może się przytrafić tym, których kochamy, potrafi być paraliżujące. Mówi mi o tym kilka dni później ojciec prawie dwuletniego chłopca, rozsypującego z zapałem godnym lepszej sprawy kawałki owoców z wysokości krzesełka do karmienia. „Chciałbym mu oszczędzić wszystkich głupot, które w życiu zrobiłem. Patrzę na niego i bardzo nie chcę, by przechodził przez to, co ja przechodziłem.”

Mam na końcu języka jakąś mądrą sentencję w stylu „Uczymy się na własnych błędach” lub inną tego typu, na przykład: „Nie przeżyjesz za niego życia”, ale gryzę się w język. Słucham emocji, jakie kryją się za jego wypowiedzią. Wiem, że nie potrzebuje w tej chwili mądrych rad ani prostowania jego życiowych przekonań, ale wysłuchania.

Patrzę na winogrona oplatające niski dach i myślę o tym, ile jeszcze czeka mnie monologów do wysłuchania, wyznań rzuconych jakby od niechcenia, ale odkrywających głębokie niepokoje.

Słuchanie pomaga mi przypomnieć sobie, że nie racje są najważniejsze, ale relacje. Nie radzenie, ale bycie blisko.

I że jest Ktoś, kto zawsze słucha i zawsze jest blisko!

***

„Bóg jest dla nas ucieczką i mocą:
łatwo znaleźć u Niego pomoc w trudnościach.
Przeto się nie boimy, choćby waliła się ziemia
i góry zapadały w otchłań morza.
Niech wody jego burzą się i kipią,
niech góry się chwieją pod jego naporem:
<Pan Zastępów jest z nami,
Bóg Jakuba jest dla nas obroną>.
Odnogi rzeki rozweselają miasto Boże –
uświęcony przybytek Najwyższego.
Bóg jest w jego wnętrzu, więc się nie zachwieje;
Bóg mu pomoże o brzasku poranka.
Zaszemrały narody, wzburzyły się królestwa.
Głos Jego zagrzmiał – rozpłynęła się ziemia:
Pan Zastępów jest z nami,
Bóg Jakuba jest dla nas obroną.
Przyjdźcie, zobaczcie dzieła Pana,
dzieła zdumiewające, których dokonuje na ziemi.
On uśmierza wojny aż po krańce ziemi,
On kruszy łuki, łamie włócznie,
tarcze pali w ogniu.
«Zatrzymajcie się, i we Mnie uznajcie Boga
wzniosłego wśród narodów, wzniosłego na ziemi!»
Pan Zastępów jest z nami,
Bóg Jakuba jest dla nas obroną.” (Ps 46, 2-12)