Tagi

, , , , , , , , ,

Fot. Danuta Kamińska

Siedzę na tarasie przy stole, który dostaliśmy kilka miesięcy temu od znajomych. Do tak wielu rzeczy już się nam przydał! Oni nie mieli już dla niego miejsca w swoim domu, nam świetnie się wpasował w letnie (i nie tylko) potrzeby. To na nim stawiam pyszności, gdy przygotowuję podwieczorek. To wokół niego siadamy wraz z gośćmi, by porozmawiać w ciepłe dni. To do niego biegną maluchy, by chwycić owoc lub kawałek domowego ciasta.  Wrześniowe ciepłe wieczory spędzamy przy nim podczas spotkań naszej małej grupy, a także w trakcie świętowania imienin i urodzin naszych dzieci. Taki drobiazg, a tyle już z jego udziałem się udało przeżyć!

Drobiazgi są ważne, bo z nich składa się życie. „Z ziarenek powstają  góry, z minut – lata, z kropel – morza, a z drobiazgów – życie ludzkie”, jak napisał Aleksander Pohl. To, jak wygląda nasza codzienność przekłada się na to, jakie jest nasze życie. To nie wielkie eventy ją tworzą, ale właśnie te niewiele znaczące – zdawałoby się – drobiazgi. Chwile, których nie da się ani zatrzymać, ani cofnąć.

Siadam przy stole na tarasie i kreślę kilka słów. Wypisuję cytaty biblijne, wezwania i rozważanie. W najbliższy poniedziałek ruszamy z nowym cyklem głoszeń w naszej wspólnocie.  O byciu sercem, o odnowieniu wewnętrznym, które jest dziełem miłości Boga.  Niedługo też rozpoczną się nasze wspólnotowe rekolekcje. Właśnie przy tym stole w ogrodzie siedzę wysyłając zgłoszenia grupy, której jestem animatorem.

Przy nim też siadam, by korzystając z pięknej pogody, popracować na zewnątrz w promieniach słońca nad moją nową książką. Zanim przyjdą jesienne słoty, zanim taras pokryje szron, śnieg, a wcześniej ulewny deszcz.

Rozsmakowuję się w końcówce lata.  Nasycam kolorami i aromatem kończącej się powoli ciepłej pory roku. Chciałabym powiedzieć: „Chwilo trwaj!”, ale zamiast tego mówię: „Panie, trwaj! Bądź przy mnie, niech moje serce odpocznie w Tobie!” Od kilku dni tego właśnie doświadczam: odpoczynku w Bogu. Wśród mnóstwa obowiązków i wyzwań, wśród podróży w tę i we w tę, łapię oddech siadając na tarasie i odpoczywając w Bogu. Trwając przed Nim w ciszy. I podczas adoracji, ale też koniecznie w ciszy. W tych bezcennych chwilach czuję, jak na nowo rozwijam skrzydła, jak biorę głębszy oddech, jak przypominam sobie, do czego jestem powołana i kim jestem, jak wielką w Bogu mam godność. Bez tych chwil straciłabym orientację i zgubiłabym  kierunek, w jakim mam iść.

Drobne rzeczy, drobne sprawy składają się na obraz całości. Nie bagatelizuję ich. „Kto jest wierny w rzeczach małych…” mówi Słowo – lepiej więc ich nie pomijać i nie lekceważyć. ; )

Jestem za nie bardzo wdzięczna. Przede wszystkim za te wszystkie spotkania: z bliskimi, z przyjaciółmi, rodziną, znajomymi i nieznajomymi. Planowane, organizowane , spontaniczne, zupełnie przypadkowe.  To w tych spotkaniach znajduję siłę do podejmowania wyzwań mojej codzienności.  Uśmiech dziecka, uścisk, dobre słowo – to być może drobiazgi, ale dla mnie to naprawdę WIELKIE RZECZY.  : )

***

„Nie lękaj się, bo Ja jestem z tobą; nie trwóż się, bom Ja twoim Bogiem. Umacniam cię, jeszcze i wspomagam, podtrzymuję cię moją prawicą sprawiedliwą.” (Iz 41, 10)