Tagi

, , , , , , , ,

Fot. Michał Kamiński

Lubię tę ciszę na początku dnia. A właściwie, wyłaniające się z niej powoli odgłosy budzącego się dopiero dnia. Gdzieś daleko poszczekuje pies, zaraz przy moim oknie grucha gołąb. Coraz odważniej szczebiocą ptaki, ukryte w gałęziach drzew i krzewów naszego ogrodu. Dociera do mnie też szum samochodów z położonej nieco dalej obwodnicy.

To nowy początek. Jeszcze niczym niezmącony spokój i dobre myśli o poranku. Każdy dzień to nowy rozdział.

Pięknie o tym śpiewał kiedyś Stanisław Sojka: „Budzi się z nocy nowy dzień./ Nieskalanie czyste niebo./ Co było wczoraj, odeszło w cień.”

Zamykanie za sobą kolejnych etapów życia to ważna umiejętność. Uczę się jej już od dłuższego czasu. Między innymi od mojego taty, który w pogodny i pełen wdzięczności sposób podsumowuje swoje długie i ciekawe życie.

Nie ma w nim rozgoryczenia i żalu-opowiada mi o tym, z czego się cieszy i jak widzi z perspektywy czasu działanie Bożej Opatrzności w tym, co się wydarzyło i w tym, co przeżył.

Mógłby mieć sto i więcej powodów do narzekania i pretensji do losu. Ale on jest pogodny i pełen wdzięczności względem Boga.

Każdy jego dzień jest nam darowany – nie wiadomo, jak długo jeszcze pożyje.

Ale czy i nasze dni – ludzi od niego młodszych i zdrowszych – nie są darowane?

***
„Naucz nas liczyć dni nasze, byśmy zdobyli mądrość serca.” (Ps 90, 12)