Tagi
#chrzescijanstwo, #codziennosc, #DanutaKaminska, #dobreslowo, #małżeństwo, #miłość, #przyroda, #relacje, #rodzina, #zdrowiepsychiczne

Fot. Danuta Kamińska
Czasem mówi się, że coś jest wierzchołkiem góry lodowej danego problemu.
W naszym przypadku mała roślinka o wdzięcznej nazwie katalpa okazała się być takim wierzchołkiem góry lodowej.
Chodziło o to, gdzie ją posadzić (dostałam ją od młodszych synów, którzy na festynie parafialnym zdobyli ją dla mnie, wraz z inną piękną roślinką – kaną), a skończyło się na tym, jak każdy z nas widzi kolejny etap swojego życia oraz – w przyszłości – opuszczanie domu przez dorosłe dzieci. Ponieważ w tej niemerytorycznej dyskusji uczestniczył nasz najstarszy syn, zdobywający właśnie fachową wiedzę w dziedzinie projektowania ogrodów i trochę szerzej też – w dziedzinie architektury krajobrazu, trzeba było rozdzielić kwestie związane z roślinami od kwestii związanych z naszymi rodzinnymi układami i planami, co okazało się zbawienne.
Udało nam się, dzięki Bogu, odnaleźć z powrotem siebie nawzajem, a także zgubione na chwilę ciepło, bliskość i porozumienie. Na szczęście nie zlekceważyliśmy sygnałów ostrzegawczych i zatrzymaliśmy się w odpowiednim momencie, by nie odejść za daleko od tego, co dla nas ważne.
Czasem taka mała rzecz jak nasza katalpa, może rzucić światło na szerszą kwestię, jaką są więzi, a także komunikacja w tych bliskich relacjach. I noszone w nas obawy, skrywane lęki – zanim urosną do niebotycznych rozmiarów.
Bóg – jak widzę – może zadziałać przez wszystko, nawet przez katalpę. Jest przecież Panem stworzenia :)
