Tagi

, , , , , , , ,

Fot. Danuta Kamińska

„Widzę dom, w nim otwarte drzwi. Ojciec czeka na mnie w nich”- słowa tej pieśni towarzyszą mi od kilku dni. Znałam ją już wcześniej, ale zaśpiewaliśmy ją również podczas rekolekcji, w których uczestniczyłam wraz z moimi bliskimi w zeszłym tygodniu i od tego czasu „pracują” we mnie mocno.

Jestem właśnie na urlopie, zabawiam dzieci (swoje i przyjaciół) i pozwalam, by doświadczenia ubiegłego tygodnia się we mnie „ułożyły”. Wiele z nich było dla mnie zaskoczeniem. Inne stanowiły zachętę i wezwanie do powrotu, do odnowienia. Jeszcze inne wydają się być zaproszeniem do czegoś nowego, co dopiero kiełkuje.

Śpiewam ten utwór z coraz głębszą wiarą w to, że jestem domownikiem tego domu, o którym opowiada pieśń. „Strach nie ma wstępu do tego domu, oskarżyciele nie mają głosu. Pan sam pokonał moich wrogów” – to jest doświadczenie zbawienia, ratunku, odnalezienia na nowo oraz głębokiego pokoju.

Dzięki Bogu.

Zachwyca mnie w tym wszystkim ciche działanie Ducha Świętego. Jego subtelny głos w sumieniu, Jego sugestie przy podejmowaniu decyzji. Jego prowadzenie podczas modlitwy i w zwykłych sytuacjach dnia codziennego. Tak bardzo się cieszę, że jest, że towarzyszy.

Niedawno przeczytałam słowa kardynała Rysia o tym, że to oczywiste, że mamy Ducha Świętego (wyjaśniał to w kontekście udzielonych nam sakramentów), za to mniej oczywiste jest pytanie, czy Duch Święty ma nas, a o to przecież chodzi: o bycie poddanym Jego natchnieniom i prowadzeniu.

Duchu Święty, który oświecasz serca i umysły nasze, dodaj nam ochoty i zdolności, aby ta nauka była dla nas z pożytkiem doczesnym i wiecznym. Amen.