Tagi

, , , , , , , , ,

Fot. Danuta Kamińska

Złote liście szeleszczące pod stopami to moja ulubiona odsłona jesieni. Lubię też deszczową odmianę tej pory roku, ale tylko pod warunkiem, że jestem wtedy w domu i mam pod ręką dobrą książkę, kubek ziołowej lub owocowej herbaty i ciepły koc. Najbardziej jednak lubię jesień słoneczną i ciepłą.

Moi rodzice pobrali się jesienią. Tego dnia była podobno piękna pogoda. Jechali odkrytą dorożką, a panna młoda trzymała w ręku bukiet herbacianych róż.

Czarno-białe zdjęcia nie oddają jednak piękna i barw tego słonecznego dnia.

Tak jest z wewnętrznymi przeżyciami: coś, co dla nas ma duże znaczenie, co porusza nas do głębi, zmienia sposób naszego myślenia, a w związku z tym i naszego życia – dla innych może być mało znaczącym słowem, gestem czy wydarzeniem.

Jednak to, co pozostaje wewnątrz, nie traci wartości. Dla kogoś jest tylko czarno-białą fotografią, ale dla kogoś innego pełnym emocji i wzruszeń przełomowym momentem życia. I takim pozostanie mimo upływu lat.

Powrót do tych kamieni milowych jest podobny do oglądania zdjęć w albumie. Potrzebujemy przypominać sobie o łasce, której doświadczyliśmy, i dziękować za nią.