Tagi

, , , , , , , , , , ,

Fot. Danuta Kamińska

Wczoraj miałam zaskakującą rozmowę z młodą kobietą, dziewczyną właściwie. Zmyliła mnie jej kwiecista sukienka i łagodny głos, który jednak nabrał ostrzejszych tonów, gdy stanowczo stwierdziła, że biegu wydarzeń nie można odwrócić i większość ludzi musi odpaść z Kościoła oraz że to bardzo dobrze, bo przecież Pan Jezus to zapowiedział(?!).
Zamrugałam oczami. Tak bardzo nie pasowało mi to, co usłyszałam z tym, co przed sobą widziałam: mówiła to z uśmiechem, wzruszając lekko ramionami.
Zapytałam, czy jest jej to obojętne, że tylu ludzi według niej zginie. Otrzymałam dość enigmatyczną odpowiedź – o czasach ostatecznych – ale za to ani cienia współczucia czy choćby pół słowa deklaracji zaangażowania na rzecz osób, które są „na obrzeżach”.
Miałam wrażenie, że jesteśmy z dwóch różnych światów. W moim głośno rozbrzmiewa zdanie św. Pawła o tym, że Bóg pragnie zbawienia KAŻDEGO człowieka (por. 1Tm2,4), w jej – głośno rozbrzmiewają słowa internetowych kaznodziejów o tym, że niebo jest prawie puste, bo tylko nieliczni będą zbawieni. W moim adekwatną reakcją na sytuację w Kościele i świecie jest zaangażowanie, empatia i zawierzenie Bogu, w jej – wzruszenie ramionami.
Długo po urwanej w pół zdania konwersacji nie dawały mi spokoju jej słowa. Nie dlatego, że podzielam jej punkt widzenia, ale dlatego, że młodość (młodzieńczy wiek) to zazwyczaj (jak mi się do tej pory wydawało) optymizm, zapał, czasem też idealistyczne wizje, a tu zderzyłam się z obojętnością i nieprzejednanym zgorzknieniem, z wierzchu polukrowanym uśmiechem. Słyszałam o tym, że wśród młodych ludzi istnieje takie zjawisko, ale pierwszy raz miałam okazję spotkać kogoś takiego osobiście.
Oczywiście to niczego nie zmienia w moim podejściu: znam wielu cudownych młodych ludzi, którym nie jest obojętny los innych. To nie jest kwestia wieku. To jest kwestia duszy. Można mieć doktorat z teologii i nie znać Boga (przepraszam wszystkich absolwentów teologii – nie bierzcie tego osobiście, proszę), a można nie znać teologicznej terminologii i przyprowadzać kolejne osoby do Boga, wprowadzając je w więź z Nim.
Wiedza jest bardzo ważna – pod warunkiem, że czemuś (dobremu) służy – ale sama wiedza nie wystarczy.
Najważniejsza jest RELACJA, o nią przecież w tym wszystkim chodzi.

Na początku tego nowego roku szkolnego życzę sobie i nam wszystkim tego, co najważniejsze: by zdobywając wiedzę lub pomagając innym ją zdobywać, nie stracić z oczu relacji, więzi, nie przestać widzieć człowieka. By zobaczyć w nim twarz Boga.

***
„Bóg pragnie, aby wszyscy ludzie zostali zbawienia i doszli do poznania Prawdy” (1Tm2, 4)