Tagi
#bierzmowanie, #chrzescijanstwo, #codziennosc, #DanutaKaminska, #ewangelizacja, #małżeństwo, #nowaewangelizacja, #przyroda, #relacje, #rodzina, #SNEPoznan, #wdzięczność, #wiara, #zdrowiepsychiczne

Fot. Danuta Kamińska
Urwałam drzwi od pralki. Naprawdę. Nie wiem, jak to zrobiłam. Owszem, miały już swoje lata, ale firma przecież dobra (nie podam nazwy, by nie robić kryptorekamy – albo: antyreklamy, zależy, jak na to spojrzeć). Dodam, że nie trzaskałam nimi – zostały mi w dłoni, a potem odpadły zupełnie.
Urwałam też (w ten sam, miniony weekend) suwak od zamka błyskawicznego w polarze koleżanki. Pomagałam jej zapiąć kieszonkę i… został mi w dłoni.
Przypomniałam sobie natychmiast, jak w liceum ukręciłam w zamku w drzwiach klucz do sali. Wychowawczyni nie chciała uwierzyć. Była pewna, że kryję plecy jakiemuś zbójowi, biorąc winę na siebie. Dostałam te klucze od niej, by wpuścić klasę, ale… kawałek ukręconego metalu został mi w dłoni.
Czasami w naszym życiu przydarzają się rzeczy nieprawdopodobne. Niezaplanowane i przeczące logice.
Życie jest mniej oczywiste, niż nam się to wydaje.
Zaskakujemy siebie, inni nas zaskakują, okoliczności też bywają czasami bardzo zaskakujące.
To poniekąd dobrze.
Takie sytuacje (przywołałam te zaskakujące „in minus”, ale są przecież też zaskakujące „in plus”) sprawiają, że na świat zaczynam z powrotem patrzeć oczami dziecka.
Oczywiście nie oczekuję już, że przemówi do mnie krzesło, bo to nie ten etap rozwoju, ani że gołąb zza okna pobawi się ze mną. (Jejku, kiedy się ostatnio bawiłam? Chyba, gdy moje dzieci były małe!). Ale dzięki tym niespodziewanym wydarzeniom dociera do mnie, że kiedyś moje życie tu, na ziemi, się zakończy.
Zapewne nie zawiadomi mnie o tym wyświetlacz umieszczony na obudowie pralki, który każdorazowo informuje mnie, że skończyło się właśnie pranie (i to w obcym języku, nieładnie!). Wierzę, że wezwie mnie sam Pan.
Wydaje mi się to tak oczywiste, jak fakt, że moje życie się nie kończy, ale się zmienia. I że to, co będzie po śmierci, przekroczy moje najśmielsze oczekiwania.
Nie umiem tego wyjaśnić, ale nie planuję nawet : )
W ten weekend uczestniczyłam w kolejnej edycji kursu Bierzmowanie Dorosłych. Usłyszałam tam kolejny raz analogię o bliźniakach dyskutujących ze sobą w brzuchu swojej mamy. Za każdym razem wzruszam się, słysząc to opowiadanie.
Uczestniczyłam też w dzieleniu po konferencji. Siedziałam przy jednym stole z młodymi dorosłymi (wiek 20+) i słuchałam ich z uwagą. Jeden z nich powiedział, że przyjechał tu aż z W., bo chce wrócić do tego, co kiedyś zgubił, i spojrzeć na świat i swoje życie inaczej niż tylko przez pryzmat nauk przyrodniczych. Zaznaczył, że wie, że nauka i wiara się nie wykluczają, ale że potrzebuje teraz tej drugiej – wiary. I że czuje, że po skończeniu tego kursu będzie miał nadal jej niedosyt.
Dzięki Bogu.
Takie rzeczy się dzieją na tym Bożym świecie. Czym są przy nich urwane drzwi pralki? Za chwilę będą zamontowane (jak dobrze mieć męża inżyniera!), a zdziwienie i zaskoczenie pozostaną we mnie. I dobrze. Pomagają mi one zobaczyć o wiele więcej niż tylko to, co wydaje się być oczywiste.
Amen.
