Tagi

, , , , ,

Fot. Danuta Kamińska

Wróciłam właśnie z pogrzebu wujka. Jego odejście to dla nas wielka strata. Nie tylko dla rodziny. Ci, którzy przemawiali na pogrzebie, pozwolili nam usłyszeć, jak wiele dobra dokonało się dzięki niemu. Byli tam współpracownicy z uniwersytetu, koledzy, przyjaciele i my – rodzina. Zanim dołączyłam do żałobników, przeszłam w ciszy alejką w zabytkowej części cmentarza. Tam natrafiłam na nagrobek, który mnie zafrapował. „Kto żyje z wiarą w Boga i Jego miłość, żyć będzie wiecznie”, głosił dziewiętnastowieczny napis wyryty w jasnym piaskowcu.

Pomyślałam o tym, jak wiele rzeczy w ostatnim czasie się kończy w moim życiu (i życiu bliskich mi osób – znajomych, przyjaciół, rodziny). Zawodowo, relacyjnie, zdrowotnie. Coś w nas umiera. Kończy się powoli Wielki Post, ale jego końcówka obfituje w trudne wieści. Przeżywając ten czas, wzięłam sobie mocno do serca zdanie z parafialnego kościoła (z baneru umieszczonego w prezbiterium) – „Pragnę, abyś był ze mną”.

Myślę, że ono jest prawdziwe w „obie strony”: ja pragnę, by Jezus był ze mną – w tych wszystkich doświadczeniach, ale i On pragnie, bym była blisko, by nie odciągały mnie od Niego moje troski, a nawet przeciwnie – by one mnie do Niego przybliżały.

Żyć z wiarą w Bożą miłość – to wyciągam dla siebie z tego dnia!

***

„Lecz Ty, Panie, mój Panie,
ujmij się za mną przez wzgląd na Twoje imię;
wybaw mnie, bo łaskawa jest Twoja dobroć.
Bo jestem nędzny i nieszczęśliwy,
a serce jest we mnie zranione.

Dopomóż mi, Panie, mój Boże;
ocal mnie w swej łaskawości.” (Ps 109, 21-22.26)