Tagi

, , , , , , , , , , , ,

Fot. Danuta Kamińska

Śnieg skrzy się w słońcu. Nie pamiętam, kiedy ostatnio było tak zimno. Osiedlowe drogi są zupełnie białe, a nad wejściem do naszego domu zwisają imponujące sople lodu.
Dwójka starszych synów zostaje z dwójką młodszych dzieci, a my z siedmiolatkiem jedziemy, by odnowić nasze przyrzeczenia małżeńskie. Ujmuje nas nieoczywistość tej po latach odnawianej przysięgi. Mała perełka łaskocze mnie delikatnie. Przykrywam ją powoli drżącą powieką. Patrzę w oczy mojego męża(bo reszta jego twarzy przykryta jest maseczką) i uśmiecham się w duchu serdecznie. Kątem oka zauważam znajome małżeństwo, które też trzyma się mocno za ręce.
Piękna uroczystość. Piękna okazja do odnowienia.
Nie tylko słowa, ale i czułe gesty.
Ikona, którą dostaliśmy na ślub od wspólnoty wisi nadal w naszym domu. Taka sama zerka na nas teraz, gdy trzymając splecione razem ręce powtarzamy słowa- proste, ale jakże ważne.
*
„Oczarowałaś serce me, siostro ma, oblubienico, oczarowałaś me serce
jednym spojrzeniem twych oczu,
jednym paciorkiem twych naszyjników.” (Pnp 4,9)