Tagi

, , , , , , , , , , ,

Rozpoczęliśmy kilka dni temu seminarium odnowy wiary. Każdego dnia przez najbliższe dziewięć miesięcy zatrzymywać się będziemy nad krótkim fragmentem z Pisma Świętego i próbując wewnętrznie go smakować, jak podpowiada nam św. Ignacy z Loyoli.

Zapisało się na to seminarium sto dwadzieścia kilka osób (już straciłam rachubę, ilu dokładnie jest uczestników, bo po zamknięciu zapisów zgłaszały się jeszcze do nas kolejni, prosząc o ręczne dopisanie, zwłaszcza ci z zagranicy, więc dawaliśmy się namówić).

Fragment biblijny o rodzeniu się wiary jakoś szczególnie do mnie dziś przemówił. Może dlatego, że w moim życiu staję ostatnio wobec sporych wyzwań. Dociera do mnie, że tym, czego teraz najbardziej potrzebuję, nie są tylko nowe siły. Nie potrzebuje jedynie więcej cierpliwości i pokoju w sercu – potrzebuję więcej wiary i tego, aby ta wiara rosła, umacniała się.

To oczami wiary chcę spojrzeć na moją sytuację, na moich bliskich, zdrowie mamy, (a właściwie jej chorobę), w wierze chcę widzieć konkretne rozwiązania, których domaga się codzienność i zmieniające się okoliczności.

Wiara się rodzi i to jest dobra wiadomość ( por. Rz 10, 17).