Tagi
#chrzescijanstwo, #codziennosc, #DanutaKaminska, #dobreslowo, #ewangelizacja, #miłość, #relacje, #rodzina, #śmierć, #swieci, #wdzięczność, #wszystkichświętych, #zdrowiepsychiczne

Fot. Danuta Kamińska
Życzę wszystkim, z którymi mam kontakt w ostatnich dniach (moim znajomym i bliskimi, przyjaciołom i krewnym) dobrego czasu ze wszystkimi świętymi.
Bardzo lubię ten moment zadumy i wyciszenia, jaki tradycyjnie przeżywamy na początku listopada.
Lubię też radość związaną z Balem Wszystkich Świętych. Co roku bawią się na nim nasze dzieci – tym razem wzięła w nim cała czwórka, czylin wszystkie pociechy oprócz (pełnoletniego już) najstarszego syna.
Radość i smutek, zabawa i wyciszenie – to wszystko łączy się ze sobą w te dni. Świętujemy chwałę nieba, do której tęskni nasza dusza, ale też, wspominając naszych bliskich zmarłych, mamy ściśnięte smutkiem serce. Widzę to mocno u najmłodszej córuni, która wczoraj modliła się z nami na grobie swojej zmarłej wychowawczyni. Po powrocie przytuliłam ją mocno i szepnęłam do ucha, że kiedyś spotkają się w niebie.
Mocno w to wierzę. I myślę coraz częściej o perspektywie pożegnania bliskich mi osób – o moich rodzicach, o etapie ich odchodzenia. O przygotowaniu się do niego. Oczywiście nie można całkowicie przygotować się do straty bliskiej osoby, nie mam co do tego złudzeń. Myślę raczej o docenianiu każdej z nimi rozmowy, każdego spotkania – niezależnie, jakie ono by było. To jest skarb, do którego w pamięci będzie można potem sięgnąć, jednocześnie będąc spokojnym, że się te rozmowy i spotkania doceniło – za życia, a nie dopiero po śmierci bliskiej osoby.
I myślę o świętych. Ich obecność i wstawiennictwo są bardzo wyraźne w moim życiu. Mam moich ulubionych w ich gronie. I jestem im bardzo, bardzo wdzięczna.
