Tagi
#biblia, #BożeNarodzenie, #chrzescijanstwo, #codziennosc, #DanutaKaminska, #dobreslowo, #ewangelizacja, #miłość, #nowaewangelizacja, #relacje, #rodzina, #SESA, #słowoboże, #zdrowiepsychiczne

Fot. Danuta Kamińska
-Dzień dobry! – wołam radośnie w głąb wiatrołapu. Wychyla się z niego starszy ode mnie mężczyzna i pół żartem pół serio odpowiada:
-Czy dobry, to się jeszcze okaże!
-Już jest dobry! – odpowiadam uśmiechając się.
-Eee, ja tam trzymam się zasady „Nie chwal dnia przed zachodem słońca, a kobiety przed śmiercią” – prowokacyjnie zaznacza mój rozmówca.
– Dużo dobrego już się zdążyło zadziać u mnie od rana i za to jestem wdzięczna! Tego nikt mi nie zabierze – odpowiadam.
Rozmowa toczy się jeszcze chwilę, akurat tyle, ile ubierają się dzieci, po które przyszliśmy do przedszkola. Pan kończy życzeniami wszystkiego dobrego dla mnie i szerokim uśmiechem posłanym w naszym kierunku.
Mała ciepła dłoń córeczki ogrzewa moją większą, nieco zmarzniętą podczas czekania na zewnątrz budynku.
***
– Mamo, pani na religii puszczała nam dziś film o osiołku i Bożym Narodzeniu! – rozentuzjazmowany pierwszoklasista opowiada wrażenia z kolejnego dnia w szkole po kwarantannie.
– A Herod chciał zmieść małego Pana Jezusa! – z przejęciem kontynuuje nasz siedmiolatek. Odruchowo chcę go poprawić (mówi się zgładzić, a nie zmieść), ale powstrzymuję się. Słucham go dalej, obserwując uważnie, jak lśnią jego brązowe oczy.
Ciąg skojarzeń został już jednak uruchomiony w mojej głowie: zmieść można okruchy ze stołu, ale też huragan może coś zmieść z powierzchni ziemi. Maleńkie dziecko może być porównane do kruszyny (jak w „Balladzie o Okruszku”) i jest bezradne wobec żywiołów („byle wiatr cię porwie”, słyszałam będąc małą dziewczynką, a do tego niejadkiem); może wreszcie być dziecko celem ataków potężnych tego świata (Faraona, Heroda i wielu innych).
***
Już niedługo w żłóbku pojawi się gipsowa figurka Dzieciątka Jezus. W niektórych miejscach kładzie się zamiast tej figurki wielki bochen chleba (w mojej rodzinnej parafii). W jeszcze innych – wspominał o tym kiedyś założyciel Szkół Ewangelizacji św. Andrzeja (SESA) José H. Prado Flores – do żłóbka wkłada się otwartą księgę Pisma Świętego. Biblia przypomina, że rodzi się Jezus- Słowo.
Niezależnie od lokalnych zwyczajów, wierzę, że Jezus jest Emmanuelem – Bogiem z nami. Dobre słowo zasiane w wiatrołapie, ciepła mała dłoń, uważne spojrzenie i słuchanie – to wszystko sprawia, że odkrywam Go jako Boga bliskiego.
Nawet jeśli dla niektórych jestem tylko niewiele znaczącym okruchem, nawet jeżeli dla innych jestem tylko celem ataków i pewnego rodzaju zagrożeniem, gdy wyznaję Imię naszego Pana – ZAWSZE mogę być spokojna i wdzięczna, że On jest – jest z nami. Jesteśmy RAZEM.
***
„Miłuję Cię, Panie, Mocy moja,
Panie, ostojo moja i twierdzo, mój wybawicielu,
Boże mój, skało moja, na którą się chronię,
tarczo moja, mocy zbawienia mego i moja obrono!
Wzywam Pana, godnego chwały,
i jestem wolny od moich nieprzyjaciół.
Bo Ty, Panie, każesz świecić mojej pochodni:
Boże mój, oświecasz moje ciemności.
Bo z Tobą zdobywam wały,
mur przeskakuję dzięki mojemu Bogu.
Bóg – Jego droga jest nieskalana,
słowo Pana w ogniu wypróbowane;
On tarczą dla wszystkich, którzy doń się chronią.
Bo któż jest Bogiem prócz Pana?
Lub któż jest Skałą prócz Boga naszego?
Bóg, co mocą mnie przepasuje
i nienaganną czyni moją drogę.
On daje moim nogom rączość nóg łani
i stawia mnie na wyżynach.
Dajesz mi tarczę Twą dla ocalenia,
i wspiera mnie Twoja prawica,
a Twoja troskliwość czyni mnie wielkim.
Wydłużasz mi kroki na drodze
i stopy moje się nie chwieją.”
(Ps 18, 2-4.29-34.36-37)
