Tagi

, , , , , , , , , , ,

Fot. Danuta Kamińska

„Góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać, ale miłość moja nie odstąpi od ciebie i nie zachwieje się moje przymierze pokoju, mówi Pan, który ma litość nad tobą” (Iz 54, 10).

Trzy razy w te wakacje byłam (raz krócej, raz dłużej) w górach, za każdym razem zachwycając się ich pięknem, a idąc dalej: potęgą Tego, który je stworzył.

One przypominają mi prawdę, którą żyję: że jestem kochana niezmienną miłością. Choćby wokół mnie i we mnie wiele się zmieniło, to właśnie to jedno nigdy się nie zmieni: miłość Boga do mnie nie zgaśnie, nie wyczerpie się, nie minie.

Niedawno na nowo odkryłam dla siebie prawdę, która się z tym bezpośrednio wiąże: że Bóg jest niezmienny. Nie jest jak my, ludzie. Nie jest jednego dnia w złym humorze, by następnego tryskać humorem. Nie cofa obietnic, nie ulega wpływom, nie daje się zmanipulować, nie zmienia zdania. W związku z tym, nie muszę żyć w lęku, że nieopatrznie powiem lub zrobię coś, co Go urazi, w efekcie czego nie będę już przez Niego kochana.

Nic z tych rzeczy.

Jaka to ulga.

Potrzebuję sobie to przypominać.

Że Jego miłość jest niezmienna.

Że On jest niezmienny.

Że jest Bogiem.

Zwłaszcza wtedy, gdy czegoś nie rozumiem, ale trwam mimo wszystko, ufam.
Wtedy, gdy nie wiem, co przede mną.
Gdy nie jestem pewna.
Kiedy nie potrafię jasno ocenić sytuacji.

Mogę czekać spokojnie na swoim miejscu, nie tracąc wiary, że On przyjdzie mimo drzwi zamkniętych.

Ten sam, a jednak za każdym razem inaczej dający się rozpoznać.