Tagi

, , , , , , , , , , ,

Fot. Danuta Kamińska

Wiedzieliśmy, że w innych częściach kraju spadł śnieg. W niektórych miejscach nawet spowodował pewne straty, z przerwami w dostawach prądu włącznie. Ale gdy dziś zobaczyliśmy, jak wygląda świat za naszymi oknami, przeżyliśmy pewne zaskoczenie.

Podobnie jest w sytuacjach mniej związanych z zimową aurą, ale również zaskakujących. Niby o czymś wiemy, słyszymy, że tak może być, widzimy to u innych, ale gdy dotyka to nas, przeżywamy zaskoczenie, czasem nawet jesteśmy wstrząśnięci.

Wiedzieć o czymś a doświadczyć tego osobiście, to nie to samo.

Podobnie jest z naszym przeżywaniem relacji z Bogiem.

Możemy wiedzieć o tym, że jest, możemy widzieć, jak działa w świecie, ale też w życiu poszczególnych ludzi. Możemy nawet słyszeć ich świadectwa.

Ale dopiero, gdy doświadczymy osobiście Jego obecności w naszym życiu, zmienia się, przede wszystkim nasza perspektywa, ale też sposób patrzenia: z zewnętrznego na wewnętrzny.

Można wiedzieć, jaki jest śnieg. Oglądać piękne zdjęcia śnieżnych pejzaży. Ale dopiero gdy spadnie w naszej okolicy, możemy wejść w „doświadczenie śniegu”. Oczywiście nie musimy. Nikt nas do tego nie zmusi. Wielu z nas nie zachwyci się, ale będzie pod nosem wygrażało albo innym uczestnikom ruchu, albo drogowcom, albo pogodynce, nie wiem, komu jeszcze.

Ale cześć z nas, oprócz zaskoczenia, przeżyje zachwyt. Może zaprowadzi nas on do wdzięczności. Oczywiście nie wobec pogodynki, ale wdzięczności wobec Stwórcy nieba i ziemi. (I śniegu, którego w naszych stronach nie widzimy zbyt często).

Jest tak pięknie!