
Fot. Michał Kamiński
„Myrtwa! Myrtwa!”, woła zaśmiewając się staruszka, a jej psina rzeczywiście udaje martwą. Co chwilę jednak zerka, czy jej pani ma zamiar ten popis przed nieznajomymi nagrodzić psim przysmakiem trzymanym w dłoni.
Trafiliśmy tu przypadkiem (choć przecież nie ma przypadków!), wspinając się na strome zbocze.
Stoimy na ganku, w promieniach zachodzącego słońca, a dookoła, jak okiem sięgnąć, rozciąga się cudny widok górskich szczytów. Kobieta wymienia nam nazwy ich wszystkich, ale nawet nie potrafilibyśmy ich powtórzyć, a co dopiero zapamiętać.
Znika na moment w domu, by pojawić się z górą ciastek dla naszych dzieci. Przynosi też zdjęcie jej, zmarłego w młodym wieku, syna. Opowiada o swoich wnukach i prawnukach. Wypytuje o imiona naszych pociech. Okazuje się, że najmłodsza pociecha nosi takie samo jak ona imię.
Chce nam jeszcze tyle opowiedzieć, ale musimy już iść, by nie zastała nas tu noc. Nie przeszkadza jej wcale, że się nie znamy i że – przede wszystkim – nie znamy jej języka. Ma w sobie tyle radości!
Gdy pokazuje na palcach, ile ma lat, nie potrafimy uwierzyć. Wygląda na dwadzieścia mniej. Jej zaraźliwy śmiech zapamiętam na długo. Na koniec pokazuje nam jeszcze krótszą drogę powrotną wśród obłędnie zielonych winnic.
Tego wieczoru nasza mała córeczka zasypiając, pyta nas cichutko: „Wiecie dlaczego Pan Bóg robi tylko samą dobrość? Bo kocha wszystkich, wszystkich ludzi!” Nawet nie poprawiamy tej „dobrości”, tak nas wzrusza jej piękna konkluzja kończącego się właśnie dnia.
***
Jesteśmy już z powrotem, słoneczniki przed domem powoli przekwitają, wracamy do „logistyki naszej powszedniej”.
Ale…
Wstaje nowy dzień.
Zaczyna się nowy miesiąc, nowy rok.
Żyję nowym życiem.
Czuję, że to jeszcze nie koniec niespodzianek, że jeszcze wiele piękna jest przede mną do odkrycia.
Bóg czyni tylko DOBRO.
I współdziała z nami we wszystkim dla naszego dobra! (por. Rz 8, 28)
Amen!









